NOWY ADRES: www.kriz.pl
Blog > Komentarze do wpisu

ŚLISKA SPRAWA (KRIZ POSZEDŁ NA SUSHI)

Mam słabość do Azjatek.
W Zen Sushi Bar była taka śliczna kelnerka.
Azjatka.
I poprosiłem, żeby mi coś poleciła.
Spytała czy zjem popisowe dania ich sushi masterów.
Popatrzyłem na nią i pomyślałem "tak śliczne istoty nie mogą ranić". Zgodziłem się.
Przyniosła talerz frykasów.
I węgorza też przyniosła.
Półsurowego "bo taki smakuje najlepiej".
I się uśmiecha.
Azjatka, nie węgorz.

Nagle ciepłe wnętrza Zen Sushi Bar zamieniają się w pole bitwy.
Rozrysujmy to.
Siedzi Kriz na podłodze, przed Krizem talerz, na talerzu węgorz, nad węgorzem piękna Azjatka, obok Azjatki siedzi Kriz, w głowie Kriza za synapsy szarpie nerwowo Wspomnienie.

Wspomniane Wspomnienie jest przebrane za kilkusekundowy urywek filmu dokumentalnego, w którym Krystyna Czubówna mówi "węgorze odżywiają się wodną padliną, często ludzkimi topielcami". Szarpnięcie. Topielcami. Szarpnięcie. Topielcami.
Kobieta kiedyś ode mnie odeszła, bo nie chciałem jeść jej obiadów.

Patrzę na tę Azjatkę i w moich oczach, nie powiem, pojawiają się lekkie łzy.
Sytuacja patowa. Czuję się jakbym grał z Segrittą w szachy.
Normalni osobnicy odczuwają w takich chwilach zapewne panikę. Moja Panika spakowała się i opuściła mnie już dawno temu.*

Moje spojrzenie omiata restaurację jak spojrzenia widzów na korcie tenisowym.
Talerz. Węgorz. Azjatka. Wyjście ewakuacyjne. Talerz. Węgorz. Azjatka...
Uczmy się na własnych błędach, powiadają.
Szabla w dłoń. Za kobietę bić się trzeba. Za potencjalny seks z kobietą bić się trzeba.
To tylko cholerny węgorz. Co robią takie węgorze... pływają sobie po dnie w mule, wąchają glony, piszą wiersze i nie są zjadane przez inne ssaki, bo ich krew zawiera truciznę, która powoduje skurcze mięśni, porażenie serca i płuc... od czasu do czasu skubną jakiegoś topielca.
Wielka. Mi. Kurwa. Rzecz.

Kriz - najważniejsze - ona patrzy, nie daj po sobie poznać, że ci nie pasi...
No to siup. Jestem oazą spokoju. Moja twarz nie zdradza żadnej emocji. Leon Zawodowiec.

jedzenie węgorza

MORAŁ DLA PANÓW:

Uroda i delikatność to bardzo brutalna i efektowna broń w ręku doświadczonej kobiety.

MORAŁ DLA PAŃ:

Nie zaczynaj swojej relacji z mężczyzną od węgorza w ustach.


PS. Żarcie było ekstra. Wziąłem trochę na wynos.


--------------------------

* - Tak, moja panika się ode mnie wyprowadziła - miała za duży nawał obowiązków.
W 2006 roku zostałem dwukrotnie zatrzymany przez drogówkę, nie dysponując prawem jazdy (nie poprosili o moje prawo jazdy); raz spadałem z rowerem do dawnego kamieniołomu z wysokości 30 metrów, ale zatrzymałem się wcześniej na półce skalnej; trzykrotnie zostałem przyłapany przez moją Panią Matkę podczas seksu, raz przy filmie pornograficznym; jeden raz wszedłem z włączonym mikrofonem do toalety; jeden raz prowadziłem imprezę z rozpiętym rozporkiem; jeden raz moja kochanka okazała się kuzynką mojej dziewczyny; siedem razy dwie kobiety spotkały się w niewłaściwym czasie i jeden raz skrzynia biegów została mi w ręce podczas jazdy.
Myślę, że to był właśnie ten rok.

poniedziałek, 21 stycznia 2013, krriz

Polecane wpisy

  • SENSACJA, SKANDAL, PLOTKA!

    Segritta i Kriz przyłapani razem w łóżku! Nago!

  • POCIĄG

    podkład muzyczny - Jeszcze płaszcz! - krzyczy Maciek, gdy po wyskoczeniu z samochodu zaczynam biec w stronę krakowskich peronów. Pociąg do Warszawy ma odjechać

  • KRIZ NAJEŻDŻA WARSZAWĘ

    Czy krakusi lubią Warszawę? Warszawa. Stolica Polski. Siedziba rządu, kolebka nierządu i miejsce gdzie ukradną ci nawet pasek rozrządu. W Warszawie byłem już pa

Komentarze
Gość: Szeliga, 109.207.96.*
2013/01/21 13:06:17
Na samym początku zalatywało mi Karpowiczem, aczkolwiek szybko od tego porównania odbiegłam. Morał dla panów - w dzisiejszych czasach występują kobiety, które są ładne i nie tylko ładne, a u których występuje ponadprzeciętny iloraz inteligencji i które potrafią wymusić na drugiej osobie obranie przez nią niekorzystnej dla niej taktyki.

Pozdrawiam
Szeliga
-
alex-2001
2013/01/29 10:28:35
Istotnie, styl podobny do Karpowicza, ale było już tylu pisarzy, że zawsze jest się do kogoś podobnym.

Co do węgorza to nie wiem, jak można mieć mu za złe, że zjada padlinę? No przecież on ją potem trawi, a nie wchłania w niezmienionej postaci. Dzięki temu sprytnemu podejściu węgorz może mieć krótkie jelita, zupełnie inaczej niż krowa. Ma więc węgorz duuuużo mięsa i mało bebechów. Czyż to nie ideał? Kochajcie węgorze, kochajcie, do jasnej cholery :)
-
2013/04/12 18:10:32
Podejrzewam, że węgorz którego konsumowałeś nie miał w pysku nawet mięsa, nie mówiąc o topielcu, i karmiony był w hodowli jakimiś papkami bzdurnocośtam zawierającymi cokolwiek. tego się raczej należy bać. poza tym, czy wiedziałeś, że kąpiąc się w wannie całe Twoje ciało jest oblepiane przez cząsteczki z dziury umiejscowionej pośrodku miejsca, gdzie plecy tracą swoją szacowną nazwę (a przynajmniej nie nazywają się już dupą?).
tak więc jedząc węgorza pamiętaj żeby upewnić się, że nigdy nie pływał z Tobą w wannie. ani najlepiej z nikim innym.
-
Gość: A., *.suwalki.vectranet.pl
2013/07/23 20:12:06
A Blaszany bębenek? "Polecam" to może nie jest odpowiednie słowo, ale scena połowu węgorzy dość sugestywna www.youtube.com/watch?v=eW03z829Jhg Nie udało mi się znaleźć sceny następnej, gdzie szanowna małżonka (pani w czerwonym) stanowczo odmawia spożycia obiadu, który mąż samodzielnie przygotował.