niedziela, 12 kwietnia 2009
Dziś - dokładnie minutę po północy oblałem zdrowie Jezuska. Teraz, gdy już w miarę pewnie trzymam klawiaturę (bądź trzymam się klawiatury*) w głowie pojawiły się przemyślenia. Zrodziły się w bólach, w tych krótkich chwilach między popijaniem wody a drapaniem się po moich wielkanocnych jajkach. Dzisiejszy wpis jest sponsorowany i pisany w otoczeniu gałęzi przeróżnej roślinności, które sobie dzisiaj przyniosłem do domu (głównie na kurtce i w rękawach, część miałem w kieszeni więc są trochę zmęczone)
Widzieliście może jak wygląda w naszej ojczyźnie msza radosna wielkanocna? Ja widziałem**. Ksiądz w szaliku prowadzi monotonnym głosem obrządek, którego słucha***:
W pewnym momencie radośnie wypełzają z kościoła i emanując radosną energią wloką się te szare zwłoki trzy razy wokół budynku. Z dużym użyciem wyobraźni możemy do wizerunku procesji domalować radosną muzykę, radosne miotanie kwieciem i radosne tańce.
Tak wyglądają radosne święta w Polsce. Szare, bezpłciowe, bezbarwne i od paru lat ciągle według szablonu.
Nie taki tani czytelniku, w obliczu hałaśliwych hipermarketowych promocji na czekoladopodobne króliki i cukrowe barany, które nawet koło cukierniczki Kierownika Zakładu Produkcyjnego nigdy nie stały; przede wszystkim...
----------------------------------------------- * - zdaniem krzesła ** - ...gdy powracałem :) *** - "słucha" to szalenie przesadzone określenie
piątek, 20 marca 2009
Noc z kobietą jest kontynuacją tekstu "Bunkier Kriza" dostępnego tylko w dobrych salonach prasowych i tu (klik)
Godzina 22.oo czasu na prawo od Greenwich. Piękne ujęcie na planetę matkę naszą dryfującą w kosmosie. Kamera przesuwa się coraz bardziej w kierunku Ziemi. Płynny i wyglądający na kosztowny ruch sprzętu rejestrującego ukazuje nam detale krowiego placka na niebieskim tle. To kwitnie Europa. Kamera opada coraz bardziej i coraz bardziej pozbywając się kosmicznej ramki (zapewne także kosmicznie kosztownej), widzimy już tylko kontynent i niebieski ocean.
Tak! A oto południe naszego kraju. Opadająca kamera rejestruje pięknie rysujące się Tatry.
W centralnym punkcie obrazu pojawia się czarna kupa, którą przecina czarna wstążka.
Do kamery widocznie zbliża się część miasta na południe od Wisły.
Na obrazie możemy już rozpoznać czerwone dachy budynków, białe dymiące kominy, a już za chwilę w ujęciu, które jest najdroższą produkcją w historii jakiegokolwiek bloga z najlepszej platformy blox, oczom waszym ukaże się czerwony dach willi Kriza, w której toczy się dzisiejsze opowiadanie... -Chuj się jego ukaże, źle se kurwa wymierzyłem - dodał z trudem, targany wiatrem operator.
I tak projekt "Kriz jądrem Krakowa", na który państwowy Instytut Sztuki Filmowej przeznaczył 225 milionów euro, przy którym współpracowała sama NASA, do którego zaangażowano najlepszego operatora prosto z planu Kroniki Krakowskiej, a sam Autor powiększył debet na swoim koncie do minus pięciu złotych i czterdziestu siedmiu groszy...
Tymczasem 1200 metrów obok także coś mlasnęło: Pokój Kriza, parter, godzina 22.1o. - Słyszałeś? Coś mlasnęło za oknem! - powiedziała Ewa* siedząca nabliżej okna "Tak, kurwa, w środku nocy. Pewnie zasnął i się spierdolił z dachu" pomyślał podnosząc się z legowiska, które po oficjalnym nazwaniu go łóżkiem było prawdopodobnie najbardziej dumnym materacem w całej Polsce. - Żadna ośmiornica, żadne gołąbki, tylko spaghetti, chyba po bolońsku. - ocenił - Sąsiad z góry znowu zaprosił kogoś na zrobioną przez siebie kolację i hmm... na chwilę wyszedł do toalety... Kobiety uczą się przy nim na pewno refleksu. - Śpimy razem na materacu? - zapytała W czasie gdy Ewa poszła skorzystać z toalety, Kriz przygotował świeżą pościel. Ładną w kwiatki. Kraków, podłoga Kriza, godzina 22.35 Po mniej więcej 15 minutach wkurwiającego wiercenia się Ewy, Autor nie wytrzymał: Pokój Kriza, łoże jego, godzina 22.35 + 15 minut - Czemu się tak wkurwiająco wiercisz? Śpijżesz**
- A to? - spytała wskazując na stos książek.
Tylko kobieta jest w stanie zacząć robić porządek o późnej porze. Nagle zaczęły latać moje joysticki, pamiątki. Z jej wyjazdem zapanował porządek a mimo wszystko do dziś nie potrafię znaleźć mojego pingwina i sześciu złotych. WNIOSEK 1***: GDY KOBIETA DOSTANIE SIĘ ZBYT BLISKO MĘŻCZYZNY WYWRÓCI WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI I UPORZĄDKUJE JEGO ŻYCIE WNIOSEK 2: KOBIETA ODCHODZI Z ŻYCIA MĘŻCZYZNY RAZEM Z JEGO PSEM (LUB PINGWINEM) I JEGO MAJĄTKIEM.
------------------------------------------------------- * - patrz wpis "Bunkier Kriza" ** - naleciałości krakowskie *** - zwrot "wniosek" a także wszystkie pododne jak "puenta", "wyjaśnienie", "wniosek 1", "wniosek 2" "wiosen" i "sosen" są zarejestrowanymi znakami towarowymi Harry'ego122 oraz blogu "Polarny - takie tam gadanie" i może podlegać ochronie i w ogóle.
piątek, 13 marca 2009
Nie chciałbym być kobietą. Dlatego, że lubię sikać na stojąco.
![]()
I w jeszcze bardziej ekstremalnym przypadku moglibyśmy zacząć uprawiać seks, uznając, że może i się nie znamy, może i jest to obleśne ale gdyby przypadkiem pojawiło się dziecko to jak będziemy się z małego nabijać gdy nas zapyta skąd się wziął... Jestem mężczyzną więc w takiej sytuacji mogę też po prostu wyjść i wysikać się w damskiej tualettcie do umywalki. Kolejna sprawność, uaktywniająca się jedynie zimą a przemawiająca za tym, żeby pozostać mężczyzną, jest możliwość wysikania imienia na śniegu. Jak na mój nieskomplikowany męski gust to genialna sprawa! To jak zabranie do WC dla zabicia nudy jednej z tych starych rosyjskich gierek* Żarty na bok, jak powiedział król Dezmod, gdy wśród uczty goście nagle zaczęli sinieć i umierać.
Dokładnie... Nie chodzi mi o to, że gdybym był kobietą to musiałbym się schować w łazience, żeby pierdnąć - chodzi o facetów, którzy podrywają, głupieją, ślinią się i wysyłają jednoznacznie dwuznaczne aluzje.
Kolejna duża grupa to mężczyźni, do których Segritta ma ogromną słabość, czyli:
Jestem przekonany, że los rozrzucił po rowach wzdłuż ścieżek do waszej rozkoszy przynajmniej po jednym takim typie.
Na pewno wiele typów pominąłem. Nie wspomniałem przecież o znanym wam z moich opowieści typie tancerza a i wy możecie dopisać wiele do tej listy... Podsumowując, jestem szczęśliwy, że jestem płcią brzydką, że ze względu na mnie nikt nie ślini sobie koszulki, nikt nie wywołuje wojen i nie muszę męczyć się z opowieściami jakiegoś pajaca tylko dlatego, że kupił mi drinka. Nie mam okresu. A was drogie panie ciągle ktoś chce wydymać :)
Przygotowałem też niespodziankę z okazji Dnia Kobiet. Paczka jest jedna a chętnych może się okazać parę. Muszę więc ogłosić konkurs (tylko dla kobiet, proszę).
Spośród wszystkich jeden nadesłanych opowiadań 19 III wybiorę jedno (to twoje), które mi się spodoba najbardziej. Opowiadania nie opublikuję w internecie (więc będzie można je wykorzystać jeszcze) a potem wspólnie ze zwycięzcą ustalimy jak ma wyglądać kurier, który przywiezie paczkę ;)
------------------------------------------------------------ * - Tej gdzie wilk łapie spadające jajka** ** - Dopiero jak to napisałem zauważyłem nieprzyjemną dwuznaczność. *** - był taki serial bardzo niesensacyjny.
"Ta potyczka była bardzo kluczowa dla rozwoju sytuacji w tym regionie, była bardzo krwawa i widowiskowa, zwłaszcza w momencie, w którym słonie swoimi trąbami, przez lufę, wycisnęły... ale nieopowiadajmy o tym... my przenosimy się do zamku w Książu - gdzieś tam, na trzecim piętrze potężnej kamiennej milczącej budowli, po której hulał mroźny wiatr, major zatrzymał się, schylił i zawiązał swojego czarnego jak bezksiężycowa mroczna noc buta. Zobaczmy rekonstrukcję wydarzenia"
|
Ostatnie notki
Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
6.Z innej beczki
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||