Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
środa, 31 stycznia 2007

  

   Gwałtownie otworzył oczy.
   W małym i dusznym pokoju panowała ciemność. Daleko jej było od tej pseudo-ciemności,którą ogląda się w telewizji, gdzie wszystko skąpane jest w przyjemnej błękitnej poświacie. Wydawało się, że noc wyszła z założenia, że jak czerń to czerń.
    Przez okno powinno było przedostawać się, jak zawsze, delikatne światło księżyca. Jednak tej nocy nic co było za oknem, poza szumem przydrożnego lasu, nie dawało znaku istnienia. A może to była latarnia? Pewnie jakiś wandal rozbił ją w nocy cegłówką lub kamieniem. To się często zdarzało w tych rejonach.
   Wyczuwał jakąś rzecz pod poduszką. Ta rzecz szarpała, rwała, nie zmieniając jednak swojego położenia. Po pokoju rozchodził się natarczywy dźwięk, jednak o niewielkim zasięgu. Jego źródło znajdowało się także pod poduszką i przenikało do jego mózgu, stymulując pewne fragmenty kory mózgowej.

   Pamiętał z dzieciństwa podobny dźwięk. Zamykał wtedy ćmy w słoikach. Dawno, dawno temu potrafił godzinami przyglądać się ich powolnej śmierci. Patrzył jak umierały, nie wiedząc co się stało z ich światem. Patrzył na ten ich wyjątkowy "danse macabre". Umierały i nie wiedziały dlaczego. Były bardzo głupie. A on je obserwował z poważną miną. Paradoksalnie tylko sprawca końca egzystencji tych owadów przejmował się ich śmiercią. Nietoperze je po prostu zjadały, a innym ludziom były obojętne. Ludzie. Ludzie są tacy sami jak te ćmy, przeszło mu przez myśl.
   Nie robił tego dla zabawy, nie sprawiało mu to bezpośredniej przyjemności.
   Robił to bo kochał obserwować.

   To było dawniej.
   Podniósł głowę i w doskonale skoordynowanym ruchu, uchylił materiał poduszki, a drugą ręką pochwycił wibrujący przedmiot. Gdyby to był jakikolwiek mały ssak czy gad, nie miałby nawet szans na reakcje obronną.
   W dłoni trzymał telefon komórkowy, na którego wyświetlaczu migał czarny napis "wstawaj!". Wyłączył alarm nastawiony na wibracje.
   Przypomniało mu się wszystko co zaplanował poprzedniego wieczoru. Jego skażony zbrodnią umysł potrzebował jednak chwili, żeby wszystko odtworzyć w głowie jeszcze raz. Stąd ta chwilowa amnezja.

   Teraz gdy zapadła absolutna cisza, przerywana tylko jego równomiernym i spokojnym oddechem, szumem lasu mógł zebrać myśli.
   Spały w sąsiednim pokoju. W jednym łóżku. Pieprzone lesbijki. Nie był tego pewien, ale nigdy nie udało mu się żadnej przelecieć. 'Może to co zrobiłem wczoraj było powodowane tylko zemstą?' - zaczął się zastanawiać - 'Nie, to była ta jego chęć kosztowania tej słodkości, jeszcze jednej i kolejnej...'
   Zauważył z niepokojem, że jego oddech stał się mniej równomierny i przyspieszył.
-Opanuj się.- wyszeptał do siebie.
   Odczekał jeszcze chwilę, wytężając słuch czy nikt w sąsiednim pokoju się nie obudził. Specjalnie nastawił alarm wibracyjny i dosypał dziewczynom trochę środków nasennych do wieczornej herbaty, żeby wstał tylko on, ale kto wie...
   Zabawne, człowiek może kogoś znać bardzo krótko, a jednak ufa mu na tyle, że sypia z nim pod jednym dachem.

   A podczas snu człowiek jest przecież całkowicie bezbronny.

   Chwilę później był już gotowy do realizacji jego doskonałego planu pozbycia się...pozbycia się...tego, tak - tego. Te kilka sztuk leżących tam nie zasłużyło przecież na formę osobową.

   Wyszedł z pokoju i podreptał ciemnym przedpokojem do kuchni. Schylił się i spod zlewu wyjął, przygotowany zawczasu pakunek - szeroki, długi nóż oraz zwój worków foliowych. Szybkimi i zdecydowanymi ruchami noża (widać było, że miał wprawę w posługiwaniu się nim) odłączył dwa worki. Przechodząc przez przedpokój przystanął koło telefonu stacjonarnego. Wprawny obserwator mógł zauważyć, że patrząc na telefon podniósł lewą brew i myślał. Jego twarz mogła pewnie przypominać twarz szachisty, który analizuje możliwie wszystkie kombinacje, konsekwencje swoich czynów i alternatywne zagrania oponenta.

   Grywał kiedyś w szachy. Dziadek go uczył. Jego świętej pamięci dziadek był w czasach okupacji agentem Armii Krajowej.

   AK zastrzeliło w pewną styczniową noc, po morderczym przesłuchaniu, nic nie znaczącego niemieckiego oficera, którego tożsamość przejął właśnie jego dziadek. Spryt, znajomość języków i niesmowita zdolność przewidywania sytuacji pozwoliła mu zrobić błyskawiczną karierę wojskową w "skórze" zamordowanego oficera. Takie szybkie kariery w czasach wojny nie były rzadkością - inteligentni niemieccy żołnierze bardzo szybko uzupełniali wtedy "podziurawanione" szeregi kadry dowódczej. W każdym bądź razie był Polakiem i udając Niemca docierał do wielu tajnych materiałów ze sztabu, które następnie przekazywał oficerowi łącznikowemu Armii Krajowej, oni z kolei dostarczali materiały Brytyjczykom.


   Zawsze podziwiał swojego dziadka, gdy grywali w szachy. Potem jednak dziadek zapadł na jakąś dziwną chorobę - zbzikował na starość i umarł. Gdy ktokolwiek mówi "jakie życie - taka śmierć" znaczy, że nie zna się na życiu. W ostanich dniach życia dziadka, podczas gdy go przewijał, potrafił głównie się ślinić, trząść, śmierdzieć i od czasu do czasu śpiewać patriotyczne piosenki, z pozmienianymi, przez jego starczy umysł, słowami.
   "Jakie życie - taka śmierć" - psia jego mać.

    W szachy przegrywał tylko z dziadkiem i Tomkiem - kuzynem kolegi. Ale Tomek już nie żyje - wypadł z balkonu.

   Otrząsnął się, popatrzył jeszcze raz na telefon i schował nóż pod kurtkami. Tak na wszelki wypadek - pomyślał - gdyby coś poszło nie tak.
   Cicho wszedł do pokoju - popatrzył na dwie wtulone w siebie, śpiące istoty. Skierował swoje tłumione kroki w stronę ich głów, stała tam niedaleko szafka, w której dziewczyny trzymały świeczki zapachowe, kadzidełka, wibrator, słodycze i inne pierdoły.

   Pochylił się, zlokalizował dokładnie swoje cele i szybkim ruchem założył na nie worek foliowy. Zacisnął ręce przy otworze, żeby nie dostawało się do środka powietrze i znieruchomiał, czekając aż worek przestanie szeleścić.
   Na jego twarzy nie malowały się żadne emocje.

   Po dwóch minutach podniósł worek i ruszył w stronę łazienki, mijając przedpokój wyjął wolną ręką nóż zza kurtek.
    Podniósł deskę i wlał do muszli buteleczkę zmywacza do paznokci. Wbił nóż w worek i długim, pewnym pociągnięciem otworzył jego zawartość.
   Z worka wysypało się pełno papierków po cukierkach.
   Przyłożył patyczek bawełniany do płomyka w piecyku gazowym i wrzucił tą "mini - pochodnię" do ubikacji. 
   Powody jego nieczystego sumienia zapłonęły żywym jaksrawym ogniem. Gdy zaczęły dogasać spuścił wodę.

   Teraz jego współlokatorki gdy się obudzą nie znajdą dowodów, że zeżarł wczoraj popołudniu ich krówki.

I pozbyłem się śmieci.

Mam nadzieję, że Ci którzy mnie znają nie przestraszyli się zbytnio - to tylko fikcja literacka :)

Akapitem powyżej zdobyłem alibi, hehe.

tekst chroniony prawem autorskim.

 

sobota, 27 stycznia 2007

Jestem tak głupi, że dopiero jak zobaczyłem na czwartym czy piątym blogu wpis z tzw. podsumowaniem roku i pozycją w TOP 500, domyśłiłem się, że gdzieś w internecie takie ogólne podsumowanie musiało się znaleźć.

I znalazłem.

A właściwie znalazłem głównie pożywkę dla mojego wkurwienia.

Znalazłem pożywkę, bo nie znalazłem nigdzie mojego adresu
( a rano w szafie nie dojrzałem swojego dresu,
joł peja, joł )

Otwarłem więc w Adobe Acrobat jeszcze raz plik TOP 500.pdf dostarczony mi przez serwis blox.pl i przy użyciu zaawansowanych metod poszukiwań (za pomocą urządzeń receptorowych, przetwarzających energię świetlną w impulsy nerwowe, które następnie były bezpośrednio wysyłane do mojego mózgu oraz za pomocą opcji Acrobata |edit-->find...--> "kriz"| )

nihuyah, kurwa, ni ma mnie.

Odpowiedź jest prosta - padłem ofiarą spisku. Cała elita bloga czuła już mój oddech na swoich plecach, więc postanowili się mnie pozbyć!

Nigdy nie uwierzę w fałszywą wersję rozpowiadaną przez ludzi z tzw. "układu bloxowego", że miałem za słabe wyniki ( statystyki przecież nie kłamią - mojego bloga w roku 2005 odwiedziły przecież aż 3 osoby!

Jedną z zasad jaką od dziś wprowadzam to "nic o mnie, ze mną" czyli jeśli ktoś chce o mnie nie pisać, to musi mnie o tym poinformować, a na pewno dojdziemy do jakiegoś wspólnego rozwiązania.

Ogłaszam też swoje własne nagrody za rok 2006

BLOG (Z NAJWIĘKSZĄ ILOŚCIĄ ZIARENEK KAWY W SZABLONIE) ROKU 2006:

  1. kriz - ekskribicjonizm na zakriztii - krizz85 & krriz

BLOG Z NAJWIĘKSZYM spadkiem CZYTELNOŚCI ROKU 2006:

  1. czy gej jest ok? - on
  2. kriz - ekskribicjonizm na zakriztii - krizz85 & krriz

BLOG NAJCZĘSCIEJ ZNAJDUJĄCY SIĘ TUŻ ZA PODIUM W ROKU 2006:

  1. Tebe Gada 3.0 - tebe
  2. Zibik TechBlog - v0.4.6 - tebowicz
  3. on i ja, czyli małżeński dialog - autor nieznany
  4. kriz.blox.pl - kriz

I na końcu najważniejsza kategoria czyli

BLOG NAJCZĘSCIEJ CYTOWANY PRZEZ KRIZA W ROKU 2006:

  1. kriz.blox.pl - kriz

Będę teraz siedział obrażony dopóty, dopóki ols mi się tu nie zaloguje i nie napisze, że rzeczywiście zaszła pomyłka.

Żeby było mu łatwiej - ols możesz skłamać.

Idę teraz do wypożyczalni wideo pożyczę sobie jakie sentymentalne badziewie typu "przeminęło z wiatrem" a dla moich dwóch czytelników przygotowałem dwie tapetki na komputer:

tapeta 1:

tapeta 2:

Tapety z czasów kiedy stać mnie było jeszcze na łapówki... 

I nic mi dzisiaj nie komentujcie.
Foch.
Z dąsem.

 

piątek, 26 stycznia 2007

   Nie odgadliście tylko dwóch tytułów, ale i tak osiągnęliście niezły wynik.

Oto lista filmów, o które chodziło w poprzednim wpisie:

  1. "Miami Vice"
  2. "Garfield"
  3. "Piraci z Karaibów"
  4. "Sztuka zrywania"
  5. "Moja super eksdziewczyna"
  6. "Szybcy i wściekli. Tokio Drift"
  7. "Dom nad jeziorem"
  8. "Piraci z Karaibów"
  9. "Infiltracja"
  10. "Dead or Alive"
  11. "Po rozum do mrówek"
  12. "Babel"
  13. "Statyści"
  14. "Dobry Rok"
  15. "Węże na pokładzie"
  16. "Eragon"

Prawda, że łatwe?

   Więcej czasu na zgadywanie wam nie daję, bo nie będę robił przestoju, zresztą tym inteligentniejszym już powyczerpywały się strzały.

 

TYTUŁ FILMU: "Kobieta w błękitnej wodzie"

STRZAŁY:

  • kobieta w błękicie
  • dziewczyna z głębi
  • kobieta w błękitnej halce
  • kobieta w błękitnej bieli ( rewelacja :) )
  • nóż w wodzie

TYTUŁ FILMU: "Volver"

STRZAŁY:

  • VOLT
  • VOLFER
  • VOLTER
  • Volvo
  • Wólfer - film Aldomowany
  • Kolwer

Możecie zapomnieć już o jakimkolwiek układzie tytularnym, chronologicznym czy alfabetycznym. Za dużo tego.

POZOSTAŁE:

  • skok na płot / skok za płot
  • sztuka uwodzenia
  • Miami Vice City
  • Staj Alwaj
  • Gotfild
  • Girfild
  • Kapitan Hook ("ten o statku co pływa")
  • Widok z okna
    ("-...no wie pani ten z Bullock.
    -Dom na jeziorem?
    -No to dobrze myślałam!")
  • Życie opisane słowami
  • Sztuka zarywania
  • 3 bilety na strażaka
  • Sztuka rodzenia
  • Still Away
  • 16 ulic / 16 bloków
  • Zabójczy numer 7
  • Palmset
  • Dom nad morzem
  • Szybcy się wściekli (tu się popłakałem ze śmiechu przyp.kriz)
  • Moja eksdziewica
  • Palimplaj, Palimpal, Pilimpsest, Palim -st, Pimpsest
  • Dom pod jeziorami
  • 61 przecznic
  • No law, no order
  • Zabójcza broń
  • 7 krasnoludków. Prawdziwa Królewna
  • Skok przez MŁOT!
  • Tokio Hotel
  • Tokio Sfift
  • Dom nad jeziorami ("ten horror proszę")
  • Dżarfield
  • Moja była eksdziewczyna
  • Jezioro marzeń
  • Sztuka zabijania (chodziło o zabójczy numer)
  • Dom na piasku
  • Stand up (z całą polskością wymowy tego słowa)
  • Vice City
  • Sztuka kochania

  • dom na wzgórzu
  • szybcy i gniewni
  • Miami Wis
  • Nad jeziorem
  • Życie zapisane w słowach
  • Palimpost
  • Plan lotu
  • Epoka lodowa
  • Policjanci (chodziło miami vice)
  • Niezły numer
  • Policjanci z Miami
  • Miami Beach
  • Klik i wiesz co chcesz
  • klik i wszystko jasne
  • Sef up
  • 7 krasnoludków krótka historia
  • Gremfild
  • Klik. i co robisz?
  • Papimst (to jest niezłe. przyp. Kriz)
  • Siódmy lot
  • Zagubieni (chodziło o zabójczy numer)
  • Lot 23/98/69
  • Życie słowami pisane
  • Marini Voice
  • Pierwszy krok - step up
  • zatańcz ze mną
  • "-proszę sobie wybrać miejsce na tym ekranie, czerwone i żółte są już zajęte, a zielone wolne.
    -a które to zielone?"

  • z mrówką na głowie
  • world trade city
  • śmierć mrówki
  • demon ubiera się u Prady
  • diabł ubiera się u Armaniego/Tiffaniego
  • diabeł ubiera się na pandzie
  • Dobry dotyk
  • Infilacja
  • Szybcy w Tokio

  • Spermen
  • Siedmiu kurdupli
  • Samotność w świecie
  • Bezsenność w sieci
  • Piloci z Karaibów
  • Piraci z karabinów
  • Mrówkojad
  • Po rozum dla mrówek
  • Zakopany Paryż
  • Plac Zwycięstwa
  • Karol, który został człowiekiem
  • Papież też człowiek
  • zabić misia
  • polowanie na misia

  • wpuszczony w kanalizację
  • spuszczony w kanał
  • wpiszczeni w kanał
  • wpuszczeni w maliny
  • Bart/Barot/Brat
  • Bator
  • "bilet na te pingwiny o chodzą"
  • Tańczące pingwiny
  • Tupot białych mew (czyli Happy Feet :) )
  • Hollywood (czyli Holiday)
  • Jasne błękitne niebo
  • Karol. Papież, który pozostał papieżem
  • Spotkaj misia
  • Złap niedźwiedzia
  • Żmije na pokładzie
  • Wieże w samolocie

  • Diabeł ubiera się i Tiffaniego
  • Luzie maja dzieci
  • "dwa bilety na film na 'i' "
  • Sataniści
  • Inflirtacja
  • Multi Center
  • Inwigilacja
  • Inkwizytor
  • 9 batalion
  • Po rozum do mrowiska
  • James Bond: Cafe Royal
  • James Bond: Monte Cassino
  • Skok na misia.
 
1 , 2 , 3