Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Jutro postawię moje kopyto w odległym eruŁopejskim kraju.

A chwilę wcześniej będę leciał samolotem pasażerskim. Po raz pierwszy.
Dziwne, że jeszcze nie leciałem Boeingiem. Nawet do tak bliskiego nam kraju jak Hiszpania (nie mówiąc o matuszce Rosji) popylałem autobusem.

Leciałem kiedyś (bodajże) PZLką zwaną Gawronem., ale to był mały samolot, siedziałem z przodu, trzęsło jak na mojej starej pralce i (na szczęście) słyszałem wszystko co się działo dookoła mnie*

gawron
gawron

Obejrzałem już to:

oraz to:

...więc się nie boję :)

Ceny noclegu w Londynie trochę mnie przeraziły (nie zapominajcie, że jestem przecież skąpym Krakusem). Niestety zapłacę największą z nich bo ostatecznie nocować mnie będzie przyjaciółka.

Każda osoba, która mnie zna wie, że w przeciwieństwie do tego co myślą o mnie młode blogowe blond-wielbicielki, Kriz posiada wady.
Dlatego dialog z londyńską przyjaciółką (sponsorowany przez Skype) przebiegł następująco:

-Kriz, skup się. Ty lądujesz na Stansted i potem wsiadasz w ciufcię do Londynu. Ja przyjadę, skup się bo słyszę, że klikasz mi tam po klawiaturce w tle, ja przyjadę pod stację Twojego ekspresu. Wysiądź na Nottingham Hall (nazwę zmieniłem bo już zapomniałem jak się ta stacja nazywa [przyp. Kriz]). Przyjadę samochodem więc Ty, żeby przetrwać, musisz zrobić tylko trzy ważne rzeczy. Skup się.
a) wysłać mi eska, że już wylądowałeś
b) zapakować zgrabną dupkę do pociągu
c) zapamiętać nazwę stacji na której masz wysiąść
Reszta zrobi się sama.
-OK
-Nie, czekaj chwilę. Masz mi wysłać dwa eski. Najpierw napisz do mnie, że jesteś w Balicach i nie spóźniłeś się na samolot - powiedziała tonem kobiety, która dobrze zna moją punktualność** - A drugi, że wylądowałeś. Ja sobie to wyliczę i będę czekała punktu... nie, poczekaj - przerwała, gdy magiczny wyraz na 'p' ponownie przypomniał jej z kim ma do czynienia - Wyślij mi trzeciego eska gdybyś postanowił przespać swój przystanek to sobie kupię "Time Out" do czytania, gdy Ty bedziesz nawracał.

To nici z planowanej drzemki w pociągu, pomyślałem, bo ten babsztyl nie raczy po mnie zajechać na inną stację. Myśl: "muszę ją zabić, żeby nikt inny nie dowiedział się jak ze mną postepować" zapisałem obok "wysadzić budynek parlamentu" w przegródce umysłu opatrzonej klauzulą "zadania na piątek" w szufladzie "zajrzyj tu jeśli chcesz przejąć władzę nad światem w siedem dni".

 

Postacią wybitnie niezainteresowaną moim wyjazdem jest krizowy pies. Leży i pachnie w przedpokoju tak jak go położyłem w zeszłym tygodniu.
Nie obudził się gdy postawiłem koło niego spakowany plecak (żeby mieć już z głowy) ani gdy poszedłem się wieczorem umyć ani gdy, po trzech minutach, zakłąłem siarczyście z łazienki ani gdy ociekający wodą wróciłem do plecaka ani gdy wysypałem wszystko co przedtem długo układałem ani gdy silnym ruchem wytargałem kosmetyczkę z moją szczoteczką do zębów ani gdy podreptałem wkurwiony z powrotem do łazienki ani gdy chwilę później zakląłem ponownie i wróciłem po ręcznik...

Kolejna rzecz, na którą ostatnio zwróciłem większa uwagę to, o czym pisałem na Blipie, polityka bezpieczeństwa linii lotniczych.

Dowiedziałem się, że:

"Pasażerom nie wolno przewozić w strefie podwyższonego bezpieczeństwa ani w kabinie samolotu takich przedmiotów, jak: broń, broń palna oraz inne jej rodzaje; obiekty, które mogą wystrzeliwać pociski lub powodować obrażenia, m.in.: wszystkie rodzaje broni palnej (pistolety, rewolwery, strzelby, śrutówki itd.), repliki oraz imitacje broni palnej, części broni palnej (z wyjątkiem teleskopowych przyrządów obserwacyjnych i celowniczych), korkowce, strzelby oraz broń na śrut, pistolety na race, pistolety startowe, zabawki w kształcie broni wszystkich rodzajów, broń na kule, broń na śruby przemysłowe i gwoździe, kusze, katapulty, harpuny, urządzenia do uboju zwierząt, urządzenia do ogłuszania lub porażania, np. elektryczny pastuch, broń przewodząca energię (lasery), zapalniczki w kształcie broni, broń spiczasta i z ostrzem oraz ostre przedmioty; artykuły spiczaste ( czyli czipsy też [przyp. Kriz] ) lub z ostrzem, które mogą spowodować zranienie, w tym siekiery i toporki, strzały oraz rzutki, raki (bosaki, pręty z hakami lub płyty z metalowymi gwoździami używane przez alpinistów), harpuny i włócznie, czekany oraz szpikulce do lodu, łyżwy, noże z blokadą lub sprężynowe z ostrzami dowolnej długości, noże rytualne, religijne i myśliwskie wykonane z metalu lub innych materiałów ostrych, które umożliwiają użycie ich jako broni, tasaki, maczety, odsłonięte maszynki do golenia i ostrza (z wyjątkiem zabezpieczonych lub jednorazowych maszynek do golenia z ostrzami w pudełku), szable, szpady i laski ze szpadami, skalpele, nożyczki o ostrzach dowolnej długości, narty i kijki do chodzenia/wspinaczki, gwiazdy do rzucania, narzędzia, które mogą być użyte jako broń ostra lub broń z ostrzem, np. wiertarki i części do wiertarek, noże do cięcia kartonów, noże użytkowe, wszystkie rodzaje pił, śrubokręty, łomy, młotki, szczypce, klucze francuskie/nastawne, lampy lutownicze."

 

W pierwszej chwili po przeczytaniu tego tekstu wyobraźnia podsunęła mi, dość przerażającą, wizję Hannibala Lectera, trzymającego w jednej ręce lampę lutowniczą a w drugiej sznurek zakończony trzystukilogramową katapultą rzymską, zmierzającego niewinnie w stronę bramki na lotnisku.

-Przykro mi ale nie może Pan tego wnieść do samolotu. To katapulta
-Nie prosze Pana to tylko taran do burzenia średniowiecznych murów
-Mnie to wygląda na katapultę
-Słowo harcerza, to tylko taran, który przypomina katapultę dla zmylenia celtyckich zwiadowców.

Ta lista rzeczy zakazanych to dobra amerykańska szkoła prawnicza "wymień każdą możliwość bo ktoś cię zaskarży".
A pewnie i tak znajdzie się kolekcjoner miotaczy ognia z II wojny światowej i będzie miał pretensje.

A do Lądka zabieram ze sobą kochane bliźniaczki:

żubrówka kolekcjonerska
bliźniaczki

Przedawkowanie tych bliźniaczek kończy się podobnie jak patrzenie na grę aktorską bliźniaczek Olsen. W najlepszym razie nawiązaniem przyjaźni z kiblem, wanną, umywalką, cudzymi butami czy innymi przyjaciółmi akademickiego studenta.
I nie śmiać się kurna z mojego garnka bo długo go lepiłem na Kółku Garncarskim :)

PS: Tekst pisany trochę na kolanie. Chciałem wam coś wrzucić przed wylotem.

no i HAPPY END

Przed wami Najczęściej Zadawane Pytania (FAQ) dotyczące bagażu:

spadochron

Nie wiem może dać człowiekowi wyskoczenie ze spadochronem na wysokości kilku kilometrów. Chyba tylko tyle, że ptaki zdążą martwego człowieka rozdziobać wyjątkowo zanim opadnie na ziemię a nie później.
O ile spanikowani po turbulencjach współpasażerowie nie rozdziobią człowieka ze spadochronem już na pokładzie :)



--------------------------------------------

* - w zbiorze "wszystko" samotnie dominowało określenie 'pracujący silnik'. 

** - jednostką miary spóźnienia jest w Krakowie - Kr (jeden Kriz)
Kr = ok. 30 minutom niecierpliwego czekania = 20 minutom niecierpliwego czekania na deszczu = 15 minutom niecierpliwego czekania podczas śnieżycy.
Jeden Kriz składa się z 10 JDJDK (dziesięciu Już Dojeżdżam Jeszcze Dosłownie Kawałek)

wtorek, 23 grudnia 2008

Było już popołudnie i dotychczas cały dzień układał się po mojej myśli. Pewny siebie wyszedłem spod prysznica i wytarłem się ręcznikiem. Mocno aż do czerwonej skóry, żeby pobudzić krążenie krwi. Następnie zacząłem wycierać włosy, jednocześnie w lustrze oglądając moje ciało. Penis spokojnie wisiał na swoim miejscu i nie upominał się o pieszczoty. Ale czy aby brzuch mi nie rośnie? Zdecydowanie muszę przedłużyć karnet na basen, bo nie mogę być szczupłym facetem z dużym brzuchem.
W filmie "Faceci w Czerni" były takie stwory co ciągle piły kawę. Były wąskie i miały duże brzuchy. Kriz uniknij ich losu.

Man in black Coffee


Przejechałem ręką po parodniowym zaroście. Taki lubię. Kobiety kochają mój zarost. Klepiąc się po policzkach powiedziałem: Kriz, jesteś pełnej krwi brunetem i rządzisz sercami niewiast.
Następnie przewędrowałem nago do mojego pokoju  Na biurku leżała komórka w trochę innej pozycji niż ją zostawiłem. Byłem pod prysznicem wcześniej ją wyciszając, więc musiała zadowolić się wibracjami. Kobiety też tak robią pod nieobecność ich mężczyzn.
Podniosłem urządzenie aby sprawdzić kto do mnie dzwonił.

Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem na wyświetlaczu mojego telefonu.
Spojrzałem drugi raz i pomyślałem:

"To się przecież zdarza innym"

Chwilę potem pojawiła się druga myśl, oczekiwana i trochę bardziej rozwinięta:

"Kurwa mać. To się przecież ZAWSZE zdarza innym"

Ta myśl zerwała się jednak nagle i spłoszona uciekła szukać dna mojej głupoty, w którym mogłaby się zagrzebać i trzęsąc się cicho przeczekać to co miało się wydarzyć.
Albowiem na horyzoncie pojawiła się nowa Myśl. Myśl Szydercza.
Wkraczała powoli a była ona tak potężna, że w pełni zasługiwała na tytułowanie jej z dużej litery.
Sunęła gładko i nieuchronnie jak góra lodowa w stronę Titanicu.
I podobnie kres jej podróży wieszczył koniec i zagładę.

Myśl, przegryzając jabłko, dostojnie usiadła na moim prawym ramieniu i spojrzała z ciekawością w trzymany przeze mnie telefon:

sms
"seks zmieniłby relację miedzy nami a tego nie chcemy"

Następnie Myśl, spokojnie przeżuwając swoje jabłko, spojrzała na mnie, wciąż osłupiałego skutkiem treści smsa, przełknęła spory kawałek owocu i odezwała się powoli, naturalnie i jakby od niechcenia:

-Patrz stary, a zawsze śmiejemy się...- Myśl mówiła spokojnie, jakby komentowanie tego co tam ujrzała było na ostatnim miejscu listy wydarzeń, które ją ostatnio naprawdę zainteresowały -...z frajerów, którzy dostają takie smsy od kobiet - zaMyśliła się, na powrót patrząc na resztkę swojego jabłka.
- Śmieszny fakt - dodała po chwili.
Powiedziała to absolutnie beznamiętnym głosem i nie wiadomo czy miała na myśli wiadomość tekstową czy fakt, że myśli zazwyczaj nie jedzą jabłek.

Kriz zemdlał.

 

 

 

sobota, 20 grudnia 2008

"Czarno-biały telewizor o tacie moim film pokazuje
Czarno moja biała mama na telewizję pomstuje
Nieprawda, że tata nigdy nie nosił krawata
Rata-rata-rata-rata-rata-ta-ta-ta-ta-ta"

Dla czytelników Kriza rymował Kazimierz, syn Stanisława, Staszewski.

yugoton - yugoton - 04. czarno bialy swiat (Kazik)

Dawno temu, popełniłem byłem tekst o podziale świata na czarny i biały. Zatytułowałem go jakże myląco "czarno - biały świat" (klik). Moje bajanie dotyczyło jednak tylko jednego incydentu a że temat rzeka to nic tylko znowu zarzucić mą pisarską wędkę.

My lud prosty i głupi maszerując codziennie arteriami miejskimi, obserwując kątem oka miliardy billboardów, na których widzimy rozebrane modelki przekonywujące sześćdziesięcioletnie kobiety, że wsmarowanie kupy z alg morskich pod oczy wyretuszuje je lepiej niż Photoshop.
Widzimy osobowości telewizyjne zarabiające 60 tysięcy miesięcznie przekonywujące ubogich studentow do pożyczania "chwilówek".
McDonalds'a oferującego tradycyjną starą kanapkę podlaną nowym sosem oraz nową kanapkę podłożoną starym boczkiem za 9 PLN.
Złowrogo wyglądającą promocję płaszczy - 30%.
Gdzieniegdzie wysmarowane sprayem "jebać ich klub sportowy. Nasz klub gurom".*
Żeby nie zwariować czynimy więc mnóstwo uproszczeń.

billboard
proste komunikaty zdarzają się niezwykle rzadko

Żeby nam się mózgownica nie przegrzała nasze myśli krystalizują się w lakoniczne "kupić" "pożyczyć" "z czego robi się boczek?" "muszę omijać z kochanką te płaszcze" "ano jebać ten klub".

Gdy czytaliśmy o zamieszkach w Grecji mieliśmy już z góry założoną opinię. W zależności od naszych poglądów wyciągamy z wiadomości to co jest dla nas najważniejsze a resztę odcinamy i zakopujemy w czeluściach podejrzanej historii naszej przeglądarki internetowej.

Gdy jesteśmy prawicowcami zauważamy, że opozycja jest koloru czerwonego i pomstujemy na komunę, która znowu na pewno chce przejąć władzę.
Gdy jesteśmy lewicowcami pomstujemy na rząd grecki, który jest wszystkiemu winien i ogranicza wolę ludu.
Gdy na udzie mamy tatuaż "chwdp" to krzyczymy wniebogłosy o tym jak to tak, że policjant może zastrzelić niewinne dziecko co to ledwo kamień udźwignąć mogło. "Drań celował w to dziecko tym swoim rykoszetem".
A gdy w naszych żyłach praworządna krew wartkim strumieniem płynie to, łapiąc się za siwy włos swój, mamroczemy i trzęsącym się głosem pomstujemy na to bydło co chuligani i podpala wszystko dookoła. "Ja się pytam gdzie byli wtedy rodzice?"

Tak to jest. Prosty lud z nas i potrzebujemy uproszczeń.

Teraz nastąpi płynne przejście do tematu właściwego.
Baaardzo płynne. Płynne do tego stopnia, że przejście może troche się rozmywa :)

Co przychodzi wam do głowy gdy ktoś wspomni o czarno-białych filmach akcji?

czterej pancerni i pies


Oczywiście II wojna światowa.
Najwyższa pora, żeby dołączył sie do walki związanej z demaskowaniem mitów i narośli.

Wojna ta pojmowana głównie jako walka dobra ze złem. Alianci -vs- Oś.

W składzie drużyny Actimela grają: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki i Chile***
W składzie grzybów, bakterii i wirusów:  III Rzesza, Włochy, Japonia, Rumunia i Finlandia. Między innymi.

MIT PIERWSZY:
Dobre ZSRR

W tym przypadku jest duża różnica między tym czego uczy się Europa Zachodnia a czego Europa Środkowa.
Zachód uważał (niestety wciąż zbyt dużo osób uważa), że Sowieci byli fajni bo walczyli z Hitlerem a poza tym to w ogóle.
Natomiast kraje takie jak Polska, Ukraina plus cały pakiet bałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) doświadczyły na skórze swoich obywateli jak fajni byli sowieccy "wyzwoliciele".
Moja świętej pamięci prababcia opowiadała mi, że podczas wojny niektórzy nadgorliwi Niemcy traktowali Polaków jak zwierzęta (bo takie były rozkazy) ale byli bardzo karni i gdy oficer mówił basta to szeregowy bastował.
Sowietów porównywała z kolei do "bandy dzikich zwierząt, którym ktoś dał karabin" i żeby szalejący Czerwonoarmista się uspokoił oficer NKWD (na przykład Kapitan Bezpieczeństwa Państowego) musiał powiedzieć magiczne "zbastuj bo ci jebnę" i go zastrzelić. Jeśli mu się oczywiście chciało.

Gdy wstukacie sobie w Wikipedię nazwę belgijskiej miejscowości Malmedy dowiecie się, że dokonano tam "masakry alianckich oficerów przez oddziały niemieckie".
Gdy wstukacie Katyń w anglojęzyczną Wikipedię dowiecie się, że to miejsce zbrodni. Nie dowiecie się o mordzie 25 ooo polskich oficerów przez oddziały sowieckie

Oto interesujące was dane. Podczas masakry w Malmedy, Waffen SS zastrzeliło 84 amerykanów.
Pod Katyniem tylko w 1943 roku Niemcy wykopali ponad 4 ooo ludzkich szczątków. Świat wtedy nie wierzył, że zrobili to Sowieci.
To nie koniec ciekawych historii związanych z Malmedy.
Od 23 do 25 grudnia 1944 roku samoloty amerykańskie z okazji świąt Bożego Narodzenia bombardowały to miasteczko. Zginęło 200 cywili i... nieznana liczba amerykańskich żolnierzy ponieważ debile w dowództwie USA nie zauważyli nawet, że miasto jest pod kontrolą ich własnych wojsk.

Tyle o micie sprzymierzonego dobra.

Słynne zdanie Churchilla o tym, że "je kolację z diabłem" do dzisiaj ma w dupie wielu historyków, którzy o ZSRR wiedzą swoje.

MIT DRUGI:
Silna i Dobra Wielka Brytania

"Aby pisać historię, trzeba być więcej niż człowiekiem, ponieważ autor trzymający pióro wielkiego sędziego powinien być wolny od wszelkich uprzedzeń, interesów lub próżności."
Napoleon Bonaparte

Tyle o teorii. W praktyce historię zawsze piszą zwycięzcy.

Wielka Brytania przed II wojną światową była Imperium. Ten demokratyczny kraj silną ręką rządził zamorskimi koloniami. Na potęgę Zjednoczonego Królestwa składały się kolonie i silna Marynarka Królewska. I tyle. Nic więcej.

Bardzo często słyszymy o militarnej potędze Zjednoczonego Królestwa. Po przeczytaniu tego wpisu na waszych twarzach pojawi się uśmiech za każdym razem gdy usłyszycie taką bzdurę ponownie.
We wrześniu 1939 roku siły lądowe naszego kraju były trzykrotnie liczebniejsze od wojsk Wielkiej Brytanii (Polska: 1 200 000 - UK: 402 000)
Mało tego. Gdybyśmy połączyli wojska królewskie z wojskiem Żabojadów (a przecież na ich pomoc tak bardzo liczyliśmy we wrześniu '39) to liczebność takiej Zjednoczonej Armii Zjednoczonego Królestwa i Zjednoczonych Ze Zjednoczonym Królestwem Francuzów (w skrócie ZAZKZZZKF) wyniosłaby aż o sto tysięcy dusz więcej od wojsk II Rzeczypospolitej.

Tyle jeśli chodzi o potęgę. Teraz wrzućmy na ruszt Pannę Cnotę.

W 1940 roku Francja skapitulowała. Ponieważ walki toczyły się głównie na lądzie, generał de Gaulle wydał rozkaz aby ocalała Francuska Marynarka Wojenna pochowała się w portach w Afryce Zachodniej.
Brytyjczycy nie chcieli żeby francuskie okręty wpadły w oślizgłe łapska Niemców i Włochów i liczyli po cichu, że tak przy okazji przejdą pod ich dowództwo. Najwięcej najlepszych okrętów cumowało w Mers el-Kebir. Brytyjczycy zaproponowali Ślimakożercom porozumienie:

"Szanowni Francuzy i Panie Admirale
bardzo proszę o:

  • wypłynięcie z portu i sprzedanie łupnia Niemcom
  • lub obranie kursu na Martynikę i rozbrojenie okrętów pod okiem USA 
  • lub przekazanie nam okrętów

Z pozdrowieniami i tak dalej i tak dalej jeśli Pan odrzuci te rozsądne propozycje, muszę z głębokim żalem żądać zatopienia pańskich okrętów. Ma Pan 6 godzin"

Franuzi kurtuazyjnie odpisali coś w stylu:

"Dziękujemy za nadeslaną korespondencję, zapoznaliśmy się z panstwa opinią, jednak z całą stanowczością stwierdzamy, że mamy Pana w dupię...(zupełnie jak listy od Orange [przyp. Kriz]****)
Z przykrością stwierdzamy, że nie zastosujemy się do Pańskiego ultimatum. Jednakowoż obiecuję, że okrętów Niemcom nie przekażemy. A na zastosowaną przez Was siłę odpowiemy siłą. Pozdrawiam
PS. Co u królowej?"

Po 6 godzinach sytuacja wyglądała tak:

Katapulta

Katapulta

Francuzom nagle ubyło parę statków i 1297 marynarskich gęb do karmienia i wypłacania żołdu.

Nie mam pojęcia jak genialną strategię w operacji Katapulta obrała Królewska Marynarka, żeby zatopić stojące w płytkim porcie rufą do nich okręty "przeciwnika". O zdarzeniu możecie poczytać tu (klik)

Tyle w temacie sprzymierzonego dobra.

MIT TRZECI:
To Aliantom z Zachodu zawdzięczamy zwycięstwo nad III Rzeszą
Lądowanie w Normandii i utworzenie drugiego frontu to był cios, który zniszczył hitlerowców.

 

A właśnie, że kupa. Owszem był to cios, który pomógł w zakończeniu II wojny światowej, ale wbrew temu co lansuje hollywoodzkie kino akcji nie był to taki wielki cmentarz.

Musicie sobie wyobrazić, że to na froncie wschodnim miała miejsce gigantyczna rzeź. To front wschodni rozgrzewał do krwistej czerwieni możliwości fabryk. To front wschodni zebrał największe żniwo i sprawił, że najwięcej matek zostało pozbawionych swoich synów.

Jak podaje Norman Davies w swojej ostatniej książce "Europa walczy" na początku wschodniej operacji "Barbarossa" walczyło 410 dywizji a walki trwały dłużej niż 46 miesięcy (czyli dłużej niż trwa umowa z waszym operatorem), natomiast  na froncie zachodnim walczyło 120 dywizji przez 10 miesięcy.

Normandia
Lądowanie w Normandii. To prawdziwe

Na wschodzie ginęły miliony i setki tysięcy żołnierzy w każdej większej bitwie. A na zachodzie?
W opiewanej przez filmy i książki operacji "Market Garden" zginęło dwa razy mniej żołnierzy niż w Powstaniu Warszawskim (żołnierzy!)

MIT CZWARTY:
Zbrodnie przeciwko ludności cywilnej popełniały tylko państwa totalitarne.

Smutna prawda jest inna.

Zbrodni dokonywały także państwa demokratyczne. Brytyjczycy nazywali to "niszczeniem morale ludności cywilnej wroga".

Noc z 27/28 lipca 1943 - na skutek bombardowań Hamburga zginęło 50 ooo ludzi.
Podobnie było w Kolonii, Kassel, Berlinie czy w Dreźnie. Luftwaffe nie była w stanie bronić niemieckich miast przed nalotami bo była maksymalnie zaabsorbowana w działania... na froncie wschodnim. Gdyby zabrakło tam samolotów front mógł w każdym momencie pierdolnąć.

RAF tak działal bo Niemcy zbombardowali miasto Guernica w 1937, co Picasso nawet namalował:

Guernica Picasso

...trzeba przyznać, że cholernie dobrze uchwycił podobieństwo :)

Zachód podniósł wrzawę gdy nalot niemiecki na Coventry zabrał życie 500 ludziom. Nazwał to zbrodnią wojenną.
Ale czy to dało "dobrym" Aliantom moralne przyzwolenie na odwetowe ludobójstwa?

O Hiroszimie (drobne 75 ooo ludzi) i Nagasaki (znowu drobne 75 ooo drobnych Japonczyków) chyba nie trzeba wspominać.

Tak to już jest. II wojna światowa to wciąż zbiór mitów, niedomówień i przejaskrawień. I tak będzie dopóki kino akcji bedzie próbowało przyklejać sobie łatkę kina dokumentalno - historycznego. Dopóki politycy beda mieszać się do spraw, które powinny pozostać dla historyków (patrz zachowanie Instytutu Sztuki Filmowej przy projekcie o Westerplatte).

Happy End.

Czytelniku skoro dotarłeś do końca przez ten długi i nudny tekst to prócz mojej owacji, jedną dłonią czynionej, zasługujesz jeszcze na niespodziankę.

Krótko - Francuzi :)

Dowcipy takie jak te:

-Ilu żolnierzy potrzeba do obrony Paryża?
-Nie wiem, nikt jeszcze nie próbował go bronić.

-Ile biegów ma francuski czołg?
-5. Jeden do przodu i cztery do tyłu.

...zawsze mnie bawiły. Ale w każdej bajce tkwi podobno ziarno prawdy...

Przed wami krótki film z testów nowej francuskiej broni przeciwpancernej.
Żabojady postawiły na własne rozwiązania konstrukcyjne, żabojedzących inżynierów oraz raczej nie jedzące żab części pochodzenia francuskiego. Efekt... piorunujący.


 -----------------------------------------------

* - Czasem zdarzają się poetyckie perełki. Ostatnio w pobliżu Galerii Kazimierz przuważyłem wiersz "Z Kazimierza chuligani, Wisłę cośtam** siekierami"

** - Nie pamiętam co dokładnie tymi siekierami robili, a wszak od dawna wiadomo, że "kijem Wisły nie zawrócisz". Więc próbują siekierami

*** - Warto wspomnieć o niezastąpionym wkładzie Chile, które wypowiedziało III Rzeszy wojnę w bodajże kwietniu 1945 roku. Chwalmy brawurę Chilijczyków :)

**** - A Orange należy do France Telecom - teraz wszystko rozumiem!

 
1 , 2