Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
piątek, 25 maja 2007

   Pamiętam, że dziś rano - gdy spałem - głos przekazał mi jakąś informację.

   Przypomniałem sobie przed chwilą.

   "Kriz, skończył się nam papier toaletowy"

   ...gdy już, kurwa, było po wszystkiemu...

czwartek, 24 maja 2007

   Zauważyłem, że firmy, które obchodzą urodziny wręczają coś swoim klientom. Jakieś promocje, darmowe minuty, tekturowe żetoniki, które wsuwa się w szczelinę i wygrywa się "spróbuj szczęścia następnym razem".

   Liderem na rynku jest chyba Carrefour, który swoje urodziny obchodzi średnio co dwa miesiące.
   I kurwa od dwóch lat są to ich dziesiąte urodziny.*

   Mogę tylko pogratulować uporu.

   Pomyślałem - b(l)ogowi stuknął w maju rok. Zrobię drzwi otwarte z życia cudownego Kriza. Czyli tak żeby było blogowo - nie felietonowo.


Pies podaje mi pędzel i kawałek tapety.  

   Budzę się rano. Dzień zaczynam od zaparzenia sobie herbaty. Mam takie zajebiste herbatki z Londynu o smakach: mango, grejpfrut, cinnamon, pajonk.
   Włączam komputer i dreptam odcedzić kartofle. Nie mam po co wracać w najbliższym czasie do komputera bo miliard, kurwa, programów powłaziło do windowsowskiego autostartu i zaczynają wyścig szczurów, który włączy się szybciej i będzie bliżej pulpitowego zegarka.Pozostałe.
Na otarcie łez, pozostałe pół miliarda, walczy jeszcze o nagrodę pocieszenia w kategorii "poranne wkurwienie zalogowanego użytkownika".
   Od dwóch tygodni liderem pozostaje program antywirusowy, który codziennie rano wymyśla wykurwiście wyśmienity pomysł skanowania komputera.
   Z użyciem 70 % pamięci operacyjnej, żeby było szybciej, a co...

   Dziś puchar przechodni przejął Apple, który prosił... łkał... błagał... mnie o aktualizację i nie podobało mu się, że nie chce.
   Odinstalowany.


mój dom moją twierdzą

   Potem, już z herbatą, odpisuję na e-maile.
   Teraz czuję, że jestem czytany, bo mam kilka waszych problemów czy pytań do rozwiązania dziennie.
   Dawniej (żeby przygotować się do uderzenia sławy) odpisywałem na spam.

"Drogi =?shift-jis?B??= sati_ko6587@yahoo.ca
W odpowiedzi na twojego maila z dnia 6,7,8,9 i 10 tego miesiąca, a także w odpowiedzi na e-maile z 16,17,18,19,20,21,22,23 poprzedniego mc-a (kiedy nawet dodałem Cię do listy zakazanych adresów, ale zmieniłeś cyferkę w nazwisku) stwierdzam, że nie mam problemów z potencją i nie potrzebuję substytutu viagra pills.
Dziękuję za nienachalną propozycję.

pozdrawiam Kriz"

   Oczywiście zdarzają się ludzie, którzy lubią zrobić mnie w człona.
   Ostatnio w człona zrobili studenci pierwszego roku Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej na kierunku Psychologia Społeczna Informatyki i Komunikacji.
   Dziękuję i ja też pozdrawiam serdecznie studentów pierwszego roku Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej na kierunku Psychologia Społeczna Informatyki i Komunikacji.

 

   Są ludzie, któzy zawsze przychodzą na spotkanie w ostatnim momencie. I nie ważne kiedy wystartują. Wszystkie siły wszechświata, o których pierdolą bohaterki książek dla samotnych pań, powodują, że coś albo stanie na mojej drodze, albo mnie podrzuci.**
   Jedną z tych osób jestem ja.

   Bodajże przedwczoraj chciałem wyruszyć do nowej pracy nieco wcześniej. Chciałem pokazać, że potrafię.
   Do pracy najszybciej mam tramwajem - 20 minut.

   20 minutowy tramwajowy dystans przeszedłem więc pieszo w 45 minut. Dzięki temu byłem prawie punktualnie.

  

   Zastanawiałem się co powiem swojej pani Dyrektor. Zwłaszcza, że zaklęcie "bo wykoleił się trawmaj" zostało już przez Kriza użyte.
   Ot złośliwy los.

   Wy z tą punktualnością macie tak samo?
  

---------------------
* - obchodzą te urodziny z pompą i smakiem godnym Dni Wsi Pomorskiej.

** - i nie jest to nigdy książe na białym koniu. buuu ;(

środa, 23 maja 2007

   "Naśladownictwo to najwyższa forma uznania".

   Dorobiłem się więc w końcu plagiatu.

"W latach mojej młodości słońce było żółte (nie żółtawe czy słomkowe), trawa była zielona (nie chirurgiczna, malachitowa, czy manganowa), biały to był biały (a nie ecru), khaki wcale nie znałem...
Poza tym co znaczą kolory: akwamaryna, alabastrowy, amarantowy, antracylowy, atramentowy, bahama yellow, biskupi, brzoskwiniowy (brzoskwinia to owoc, a nie kolor!), burgund, butelkowy, chabrowy, chamois, cielisty, cyklamen, fokstrot, fuksja, indygo, izabelowy, kardynalski, kraplak, karminowy, kobaltowy, lapis-lazuli, marengo,
modrakowy, mysi, mosiądzowy, oberżynowy, ptasi, rezedowy, róż indyjski (wbrew nazwie to brąz), sadza angielska, słomkowy, tabaczkowy, tango, turkus, tycjanowy, ugier, umbra, wrzosowy.

Jeśli nadal będziecie nas męczyć dwudziestoma odmianami czerwonego to będziemy mówić o kolorach w formacie RGB albo heksadecymalnym...
Od dziś kolor navajo to będzie RGB:255,222,173 lub #FFDEAD, a kolorem orchidei nazywać będziemy RGB:218,112,214 albo też #CC66CC..."

   Fajny tekst prawda? Trochę może tylko podobny do tego (Kriz - "Trzy kolory"- link)

   Cytowany tekst popełnił był niejaki pan Shlizer na swoim blogu. 
   A ja jestem takim dobrym i sprawiedliwym władcą, że nawet wam podam adres tamtego bloga.
 Blog Oryginalnego Pana Shlizera (link) 

   Możecie skomentować i napisać mu, że jest fajny i takie tam.*

   A ja wam jutro zrobię nagrodę. Jak zasłużycie.**

   Bedom normalnie na tym blogu Drzwi Otwarte :)

-----------------------------
* - to była taka zawolawow... zawolaow... zawoalowow...
    Kurwa - ukryta. To była taka ukryta komenda równorzędna z "BIERZCIE GO" :)

** - czyli żołd. 

 
1 , 2 , 3