Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
środa, 28 czerwca 2006

Małe osiedlowe sklepiki mnie wkurwiają!
Bardziej od małych osiedlowych sklepików denerwują mnie juz tylko hipermarkety.

Mieszkam na osiedlu gdzie na każdy blok przypada 3-4 społeczniaków. Dzwonią z donosami po Aniołach Strażach i Policji, że trwa orgia, gdy tymczasem człowiek ogląda ze znajomymi mecz.
O 16 popołudniu.

Ale jak te same babcie napierdalają do siebie stukając i nadając między sobą kaloryferem o pierwszej w nocy (mają taki ekonomiczny system komunikacji - bo rura grzewcza przechodzi przez pion) to jest dobrze. Bo sprawy innych są mniej ważne od nowej maści do pleców. Egocentryczki zafajdane.

Wracając do tematu sklepów. Jest pewne, że gdy musisz kupić tylko kefir, jakaś emerytka wchodząc postawi pomidora przy kasie i pójdzie w taniec po sklepie. Taki ,,Taniec z Gazami" - między ogórkami, śmietaną, masłem, bobem. Zatrzyma się jeszcze w mięsnym i poplotkuję z szefową jednoosobowej zmiany.
A jak tylko podejde ze swoim kefirkiem do kasy, żeby zapłacić - wpadnie we wrzask i rozdzierając morde na pół sklepu, ze ona przecież tam stoi, tylko jeszcze chciała cos dołożyć.

Wczoraj prawie włożyłem jej podwójne opakowanie kefiru w ten decybelowy krater.

Następnym razem wsadze takiej arbuza w dupe.

wtorek, 27 czerwca 2006

Nie było przez parę dni żadnych wpisów bo byłem zajety pisaniem tekstu piosenki dla pewnego tureckiego zespołu.

Chciałem scalić w jeden utwór opowieści o nieszczęśliwej miłości, kulcie pieniądza, marności życia, przemijania i białych majtkach.

Dzięki wspaniałej oprawie wizualnej, zatrudnionej Narodowej Stambulskiej Orkietstry Dętej utwór stał się hitem na miare swoich czasów.

 

środa, 21 czerwca 2006

Nareszcie wyjaśniło się dlaczego nasza Polska Huzaria dostała w dupę od Ekwadorczyków na mundialu. Pozwolę sobie zacytować pana Kamila K.

"Na stadionie była zła cyrkulacja powietrza"

Możemy tłumaczyć reprezentantów jak chcemy. Możemy mówić, że to była wina selekcjonera, że piłkarze byli stremowani, że Rasiak nie wszedł na boisko (Chociaż ten powinien był zostać graczem mundialu. Miał 100% ładnych akcji. Jedno idealne dośrodkowanie na tychże dośrodkowań jeden). Sratypierdaty.
Prawda jest taka, że byliśmy zbyt dumni siebie, hałasowaliśmy no to zeszli z drzewa i nam wpierdolili :-)

I jeszcze jedna ciekawostka. Zawsze gdy sportowcy wygrywają, następnego dnia, gazety i my sami informujemy wszystkich dookoła: "Wygraliśmy", "Nasi górą", "Pokazaliśmy im gdzie ich miejsce", a dziewczyny po forach napierdalają tekstami "moja złota Otylka".
Czyli wszystko jest "moje, mojsze albo najmojsze"
Jednak gdy przegramy, następnego dnia tytuły krzyczą:
"Wstydźcie się", "Graliście jak zawsze, przegraliście jak zawsze!", a gówniarze i sportowi pseudospece napierdalają po forach " Czemu oni przegrali?"

Czemu tak jest? Bo jesteśmy niedoruchani i identyfikujemy się z wygranymi, zeby połechtać nasze ego. Gdy przegrają chcemy się od naszych odciąć, mieć jak najmniej wspólnego. Dlatego nieświadomie odbija się to na naszym sposobie wyrażania myśli.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5