Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
niedziela, 22 lipca 2012

 

Witaj na blogu Kriza. W trosce o najwyższą jakość obecnej tu treści, ustawienia twojego monitora zostały zarejestrowane.
Dziękujemy, że kriz.blox.pl jest twoim ulubionym blogiem.
Informujemy, że od dnia 22 lipca 2012 roku nowe wpisy będą ukazywały się w systemie dwudniowym. Oznacza to, że w ciągu dwóch dni pojawią się dwa nowe teksty, pojawi się jeden lub nie pojawi się żaden nowy tekst. Dziękujemy za zaufanie.

Co chcesz zrobić najpierw?

  1. Jeśli nie znasz się a chcesz się wypowiedzieć kliknij tutaj.
  2. Jeśli jesteś botem kwejka/mistrzowie/jebzdzidy czy innego złodziejskiego serwisu i chcesz ponownie ukraść moje obrazki kliknij tutaj.
  3. Jeśli chcesz odwiedzić naszą stronę fanowską na facebooku i być zawsze na bieżąco kliknij tutaj.
  4. Jeśli chcesz przejść na najwyższą stronę internetową świata kliknij tutaj.
  5. For english press here.


W każdym momencie możesz zrezygnować z czytania tego wpisu przegryzając kabel od monitora.

...

..

proszę czekać

..

...

 

Spersonalizowane znajomości

Wiecie co zawsze pomaga odkryć komu na nas naprawdę zależy?
Personalizacja treści. Jeśli zauważymy, że ktoś kogo znamy bardziej lub bardziej w ogóle, w napisanym do nas e-mailu, liście, wysłanym smsie na święta, urodzinowych życzeniach złożonych na naszej tablicy na facebooku czy nabazgranych sprayem przekleństwach na naszym bloku, poświęcił minimalnie więcej uwagi na stworzenie swojego przesłania.

To nie jest trudne. Jeśli oczywiście komuś zależy. Wszyscy pozostali składają życzenia urodzinowe hurtowo jak leci:

Najlepszego
Najlepszego
najlepszego
Najlepszego
Hej, naj
I tak 8 razy, bo tylu mam znajomych na facebooku.


Najbardziej cieszy mnie gdy przeczytam coś, na przygotowanie czego trzeba było poświęcić te cholerne 60 sekund życia.
To nie musi być nic wielkiego - ucieszył mnie znajomy Włoch, który złożył życzenia w języku polskim translatorskim; ucieszyła mnie koleżanka, która wrzuciła zdjęcie rudej pin-up girl i uśmiechnąłem się na widok laurki zrobionej w zaawansowanym programie graficznym jakim jest Paint.
Bardziej od "najpszego" uradowało mnie:
"jesteś piękny, masz wspaniałe mięśnie i kulawego kucyka ♥" od kolegi, który jest punkiem.

Operatorzy telekomunikacyjni

Nie jest tajemnicą, że gdy już podpiszemy umowę z jakąś firmą to jesteśmy z automatu przenoszeni do Biura Obsługi Przez Automatołki.



UPC
Zamówienie przez telefon internetu w UPC zajęło mi 2 minuty.
A już zgłoszenie awarii routera dostarczonego przez UPC zajęło mi 3 dni, 6 wykonanych bezproduktywnie telefonów i łącznie 108 minut połączenia.
Trochę jak w nieudanym małżeństwie, prawda?

Dajesz kobiecie piękny pierścionek zaręczynowy i ostatnią chwilą w waszym marnym życiu, na którą się nie spóźniasz jest noc poślubna.

ORANGE
Kriz żyje w lesie - to wiedzą wszyscy stali czytelnicy.
Wiemy też, że drzewa* nie są najlepszymi klientami firm telekomunikacyjnych co w połączeniu z lobbingiem wiewiórek, które bardzo powoli rozwijają, konkurencyjną dla ludzkiej, technologię łączności komórkowej i nie stawiają jeszcze zbyt wielu masztów GSM**, dawało smutne wyniki w temacie zasięgu.

Niespodziewanie pewnego dnia nastąpiło dramatyczne pogorszenie zasięgu Orange (które było już i tak marne, że przegrałoby z Najmanem w MMA) i mój telefon komórkowy nie mógł znaleźć sygnału w mieszkaniu.
A mój las to nie Białystok, żeby wisieć za oknem i drzeć mordę do słuchawki.

Wypełniłem formularz kontaktowy - bo oczywiście nie da się zadzwonić i powiedzieć do ucha żywemu człowiekowi, że się nadajnik zepsuł - masz petencie formularz to se na nim pisz.

Napisałem.

"Szanowne Orange. Zgłaszam prawdopodobny problem z Państwa nadajnikiem. Od dnia tego a tego, nie mam możliwości wykonywania połączeń z mieszkania przy ulicy tej i tej. A wcześniej działało. A teraz nie działa. I to smutne, bo jestem abonentem od 6 lat i mam umowę jeszcze na rok."

Automat Orange odpisał, że zajmie się tą sprawą.
Odpisał mi z takim zaangażowaniem, że od tamtej pory w moim CV mam wpisane "moje sugestie są cenne przy budowaniu oferty dużej firmy telekomunikacyjnej"
Po tygodniu otrzymuję e-mail:

"Witamy. W podanej przez Państwa lokalizacji: Kraków, ulica ta i ta, jest oferowany zasięg na zewnątrz zabudowań a co za tym idzie, w domach (mieszkaniach) sygnal może być i jest znacznie słabszy. Stąd chociażby zrywanie połączeń czy utrata sygnału sieci.
Miłego dnia - Orange"


Problem załatwiony. Niekoniecznie rozwiązany, lecz z punktu widzenia operatora Orange - załatwiony.

Właśnie dlatego cieszę się, że pojawił się Play. Wejście nowego operatora było jak wbiegnięcie na scenę młodej, świeżej i uśmiechniętej dziewczyny, która staje obok tej grubej, zaniedbanej i pyskatej jędzy.
Wstydzić powinien się zarząd pomarańczowego operatora, że minęło już 5 lat od pojawienia się atrakcyjnego konkurenta a do dzisiaj ta zaniedbana pomarańczowa baba inwestuje tylko w botoks i makijaż.

Orange mieliście u mnie duży zapas sympatii: za Ideę, za świetne reklamy, za kolor... ale na litość bobrzą, wam trzeba remontu! Wam trzeba laryngologów! Wam trzeba księdza spowiednika za te wszystkie zdradzieckie usługi, których się dopuściliście wobec swoich klientów.

Uciekłem do Play i nagle okazało się, że mogę spóźnić się parę dni z zapłaceniem rachunku.
A gdy już zdarzy mi się pomylić w kwocie przelewu za rachunek, to nie przychodzi do mnie pocztą "ostateczne i przedsądowe wezwanie do zapłaty na kwotę 1,48 zł" podpisane przez automatołka, tylko dostaję sms z informacją, że się spóźniam i że świat na pewno będzie piękniejszy, borsuki zaczną rozkwitać i wszystkim będzie milej, jeśli wyrobię się z przelewem dla nich w parę dni.
Bo moi drodzy czytelnicy, nikt z nas nie lubi być traktowany z automatu jak złodziej.
Nikt z nas nie lubi być traktowany z automatu jak debil.
Nikt z nas nie lubi być obsługiwany w firmach przez automatołki uwiązane procedurami.
I mam nadzieję, moje drogie działające w Polsce firmy, że bardzo szybko nauczycie się i wdrożycie zachodnie rozwiązania.
Do dnia, w którym nie przestaniecie traktować Polaków jak farmę bezmózgich yeti, to ja i wielu podobnych do mnie, będziemy korzystać z usług waszej mądrzejszej, atrakcyjniejszej i bardziej elastycznej konkurencji.


 

 



Co w kolejnym wpisie?

Powyższy wpis powstał gdy zacząłem pisać swoje odczucia po próbach kontaktu z bankami. Temat wokół jednak tak spuchł, że zasłużył sobie na osobny wpis.
Już wkrótce zatem będzie o automatołkach w bankach.
Na przykładzie dwóch dużych banków - ING oraz Alior.

Do zobaczenia.


--------
* - drzewa stosunkowo rzadko regulują w terminie rachunki za telefon na poczcie.

** - a może i stawiają, ale ekipy konserwacyjne wiewiórek mają problemy z ich odnalezieniem?