Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
niedziela, 30 września 2007

tekst autorstwa Eksdziewicy 

 

Mam kolegę. Kolega jest alfonsem.
Jest też wykształconym, miłym, delikatnym facetem pod czterdziestkę. Długo szukał swojego powołania, między innymi parę lat spędził w sekcie zajmującej
się "zdrową" żywnością (co, jak się przekonacie, nie jest bez
znaczenia), by w końcu stać się filantropem - pomóc zarobić fajnym
laskom grubszą kasę. Tak widzi to do dziś.
Powiedzmy, że ma na imię Grzegorz.
Grześ.
- Czerpiesz korzyści z nierządu - mówię, kiedy odbiera mnie z
dworca.
- No coś ty, kotku!
Skrzywienie zawodowe? Każda kobieta jest
dla niego kotkiem? Przyjmuję to z godnością, w końcu znamy się
kilkanaście lat.
- Ja ciężko pracuję! Zdjęcia, stronki, portale, anonse, zakupy, organizacja, no i moje know-how! Po prostu biorę pensję, a one zarabiają minimum trzy razy tyle, co ja...

Ok. Piszę pracę dyplomową. Zbieram materiały w Krakowie. I właśnie
tu, w eks-stolicy, Grześ wynajmuje dwa duże mieszkania, które w dzień stanowią siedlisko uciech wszelakich a w nocy posłużą mi za noclegownie.

Gwoli ścisłości, gdyby ktoś nie zrozumiał - to luksusowe burdele.

- Dlaczego nie pracujecie w nocy? - spytałam kolegę
- No coś ty, kotku! W nocy przychodzą podpici, złachani degeneraci... My nastawiamy się na tych w garniturach, pracujących w dobrych firmach, którzy w przerwie na lunch chcą spędzić miłe chwile z miłą dziewczyną... poza tym w nocy ruch wzbudziłby
zainteresowanie sąsiadów.
To pierwsza, z wielu, lekcja marketingu
autorstwa Grzesia.
Przyznam, że moje wyobrażenia o prostytucji, w chwili gdy pierwszy
raz przekraczałam próg mieszkania/agencji na Kazimierzu było takie,
jak twoje, czyli chybione.
Alfons - jako żywo Chrystus koreanski, spocony świntuch z ciężką pięścią i uwijające się wokół niego, lepkie od płynów ustrojowych, pracownice...
Nic z tych rzeczy. Taki obrazek dziś - w dobie gospodarki rynkowej i pod tą szerokością geograficzną - to margines.
Umawiam się więc z Grzesiem następująco - będę mogła u niego nocować, jeśli znajdę czas na sprzątanie, robienie zakupów i od czasu do
czasu "pilnowanie" lokalu - dziewczyna, pod żadnym pozorem, nie może zostać z klientem
sama.


To będzie opowieść w odcinkach. Pewnie wolelibyście dostać całą
historię od razu na tacy, ale jeśli ja wytrzymałam tam dwa
miesiące, Wy też dacie radę. Uprzedzam, nie będę obiektywna,
dziennikarz ze mnie jak z koziej dupy cymbałki, ale nie w tym
rzecz...

Wasza nowa koleżanka - JaneEyre
Eksdziewica

piątek, 28 września 2007

Darz Bór.

Pozostajemy wciąż w tematyce filmowej.
Niedawno pozwoliłem sobie na wyłamanie z patriotycznego muru oddającego hołd najświeższemu dziełu polskiej kinematografii. Dziś wrzucamy trochę bardziej na luz, ale jeśli ktokolwiek ma jeszcze ochotę zabrać głos to zapraszam ("Popioły, żadne diamenty" - link)

Tematyka filmowa rządzi też ostatnio na blogu Segrrritty (Bollywood - kliknij se)
A jak ktoś się nudzi może zrobić własny film i zgłosic go do konkursu (Bombay TV - przyciśnij myszkę i wejdź w Segrittę)

Ja dziś dla was przygotowałem absolutną rewelację. Po obejrzeniu filmu poniżej popadniecie w zadumę.
Film trwa 10 minut i jest po niemiecku.
To dobrze, bo nieznajomość języka  niemieckiego pozwoli wytrzymać z tym filmem dłużej. Początek jest nudny, ale wytrzymajcie bo warto.

Oto jak dobre może być niemieckie kino.
Przed wami film szkoleniowy BHP produkcji spokojnych i absolutnie łagodnych Niemców.

PS Zanim zobaczycie na co należy zwracać szczególną uwagę w magazynie, przygotujcie sobie jedzenie :)


środa, 26 września 2007

Chyba jestem masochistą skoro poruszam ten temat. W czasach gdy ludzie są gotowi kogoś zabluzgać na śmierć w komentarzach niż spróbować pomyśleć.

Kino jest jednym z moich zamiłowań. Lubię i szanuję film (w dowolnej postaci), oczekuję też szacunku od twórców filmów wobec mojej osoby.
A od dziś Andrzej Wajda nie jest przeze mnie szanowany.

Panie Andrzeju, jeśli pan to czyta, to jest pan dupkiem i sprawcą cierpień milionów dzieci.

Ja wiem, że film to biznes. Nie jestem idiotą i rozumiem, że na profesjonalnych filmach człowiek chce po prostu zarobić. Przecież zarabianie pieniędzy to nic złego.
Nie mam więc nic do filmów akcji, bo to jest rodzaj filmu, który na pewno się sprzeda i pozwoli zmordowanej ekipie filmowej wyjechać na wakacje. Ludzie od wieków uwielbiają oglądać wartką akcję na duzym ekranie czy dużych arenach.


z pozdrowieniami dla Ani

Dlatego nie przeszkadza mi film, w którym Bruce Willis ubrany w biały podkoszulek, przez dwie godziny zasuwa po wieżowcu i strzela z kapiszonów do prawie wszystkiego. Wyżej wspomniany film się sprzedał i ekipa mogła pozabierać swoje rodziny na plaże świata.
Zgodnie z prawami biznesu dwa lata później nakręcono zupełnie inny film, w którym Bruce Willis ubrany w biały podkoszulek, przez dwie godziny biega po lotnisku i strzela do prawie wszystkiego.
Ludzie mają tendencję do przyzwyczajania się. To ma czasem przykre konsekwencje. Małżeństwa się rozpadają, stacje telewizyjne (chcąc przyciągnąć widza czymś świeżym) produkują Big Brothera z tranwestytami, dziećmi czy innymi strasznymi rzeczami. Dlatego powstał film, w którym Bruce Willis przyodziany w biały podkoszulek, biega i jeździ, tym razem przez dwie godziny, po całym Nowym Jorku i to w dodatku z dwoma pistoletami.

O czwartej części Szkalnej Pułapki nie wspomnę bo to już jest skala kontynentalna i streszczenie fabuły mnie przerasta :)
Kino akcji rządzi się swoimi prawami, więc takie rzeczy są dozwolone.

W każdym bądź razie: widz jest zadowolony=producent jest zadowolony.

W stronę góry pieniędzy można pójść też trochę trudniejszą drogą tworząc thriller czy kino ambitne. Ktoś z was oglądał "Jabłka Adama"?

W stronę góry pieniędzy można też pójść tak trudną drogą jak podnosienie siwego tyłka z kanapy i wybranie książki. Tak robi Andrzej Wajda. Tak robi już od jakiegoś czasu!

Jego biografia zaczyna się tak jakby pisał ją uczeń gimnazjum:
"Andrzej Wajda jest jednym z najwybitniejszych i najpopularniejszych polskich reżyserów"
Sraty pierdaty. Był wybitny ale się zmył.

Czym grzeszy ten człowiek? Po filmie "Katyń" jest dla mnie hipokrytą, oszustem i leniem.
Film zarobi najwięcej jeśli wobec stosunkowo niskiego budżetu bedzie miał ogromne wpływy.
A jak zyskać duże przychody?
Ano musi przyjść dużo pieniążków do kina. To znaczy ludzi. Najlepiej ubezwłasnowolnione grupy ludzi.
A gdzie siedzą te grupy ludzi?
W klasach. Od października nawet w mundurkach.

Co robi Wajda? Tworzy filmy, na które muszą przyjść Bogu ducha winni uczniowie.

widz jest niezadowolony ale idzie bo musi=producent jest zadowolny

Pozwolę sobie przytoczyć ostatnie wybitne dokonania Andrzeja Wajdy.

  • Katyń - data premiery 21 wrzesień
  • Zemsta - data premiery 4 październik
  • Pan Tadeusz - data premiery 22 październik

Mamy do czynienia z filmami, na które Polak przyjdzie bo mu tak nauczycielka rozkaże.

Nie miałbym nic, ale to naprawdę nic, gdyby te filmy były zrobione dobrze.
Niestety Andrzej Wajda oprócz reżyserii zajmował się też scenariuszami tych wiekopomnych dzieł. A naprawdę wielką sztuką jest stworzyć scenariusz do Zemsty.
Naprawdę.
Pierwotnie scenariusz filmu Katyń był przygotowany przez Włodzimierza Odojewskiego. Wajda przeczytał, chwilę potem drogi pisarza oraz reżysera rozeszły się a pan Andrzej napisał własny. 

Sam film jest beznadziejny. Oglądając go człowiek zastanawia się, w jakim to kosmosie żyją ludzie, których wykreował Wajda.
Gdybym był na premierze i widziałbym to co się tam wyprawia na ekranie to bym co chwilę stukał Wajdę w ramię i pytał "o co kurwa chodzi?". Aż tak źle, aż tak beznadziejnie.

Posiłkuję się przykładami.

Jest wrzesień. Młody żołnierz (rotmistrz) pakuje się i jedzie powojować. Co robi jego żonka? Zabiera swoje jedyne dziecko, pcha się w cały ten wojenny bałagan. Na rowerku jeździ wzdłuż całej wschodniej granicy! W czasie wojny! Kurna!
Jaka matka zabiera swoje dziecko w stronę frontu?
To jest przecież sprzeczne z instynktami.
Mało tego. Nikt nie wie gdzie on może być bo jest wojna, bo jest bałagan, bo jest zamieszanie... i zgadnijcie co się dzieje. Ona popylając na rowerku z dzieckiem znajduje go.
Absurd kompletny.
Jak bym miał takie szczęście to bym w lotto zagrał a nie pchał się na wojnę.
Teraz akcja się rozwija. Czytajcie uważnie, bo nie uwierzycie. "Monsz" odnalazł się ale w obozie jenieckim.
Pech? Ależ skąd. Obóz jest prawie niepilnowany. Żonka przywozi więc cywilne przebranie i chce zabrać więźnia do domu. Do ojczyzny, żony, dziecka.
Wiecie co ten kosmita odpowiada?

Że honor nie pozwala mu opuścić obozu...

Niech mi ktoś na litość boską powie co to znaczy? Wajdzie by już ramię odpadło od mojego stukania i pytań "o co kurwa chodzi?"

Jadę dalej. Jedynym wspólnym elementem filmu Wajdy i filmów akcji jest wyrazistość postaci. Można być tylko dobrym lub złym.
Źli współpracują z NKWD i spółką. Ci dobrzy to zatroskani obywatele polscy, którzy snują się po kadrach i jak nie płaczą to się modlą. Atak klonów.

Nie bierze mnie takie kino z nierzeczywistami postaciami i przerysowanym patriotycznym morałem.

Dlaczego Wajda jest hipokrytą.

Zajrzyjmy w odleglejszą filmografię tego pana. Andrzej Wajda pomagał przy scenariuszu do filmu pt. "Trzy opowieści".
Były to nowele o członkach organizacji "Służba Polsce". Kto nie wie co to za organizacji odsyłam do Wikipedii (link). W skrócie była to organizacja kierowana przez PZPR i zajmowała się indoktrynacją ideologiczną młodzieży.
Był reżyserem Pokolenia, filmu oddającego cześć komunizmowi.
Był reżyserem filmu "Lotna", filmu naprawdę ciekawego, ale to przez ten film utrwalił się mit polskiej kawalerii szarżującej na niemieckie czołgi.
I tak dalej i tak dalej.

I on nagle, w filmie "Katyń", pozwala sobie krzyknąć na widza z ekranu "nie wolno trzymać, nie wolno współpracować i nie wolno pomagać władzy, która was zdradziła, która rozstrzelała waszych rodaków"
Panie Andrzeju, jeśli takie jest przesłanie pańskiego filmu to czemu miał pan je przez te wszystkie minione lata głęboko w nosie?
Nie sztuką jest zmieniać swoje poglądy w zależności od czasów.

 

PS (post mortem :) ) Czytelnikom, którzy chcieliby mieć lepszy obraz tamtych czasów, obdarty z patriotyczno-patetycznego nadęcia polecam zajrzeć w pamiętniki ofiar.

 

 
1 , 2 , 3