Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
środa, 17 września 2008

Znalazłem w komentarzach na Onecie.

Komentowany artykuł dotyczył sportu:

"Jest lepiej. I będzie jeszcze lepiej niż jest. UEFA już od dawna odczuwa nasz goracy oddech na swoich zamożnych plecach.  Mamy już taka sama trawę na boisku jak oni, takie same piłki nożne -
dmuchane, a nasi kibice już dawno przegonili ich kibiców, np. kibice Legii przegonili. Nadszedł już ten czas sędziowie, żeby gwizdnać i powiedzieć dumnie -
Bogaćmy się!"

Urocze.

Skoro już w temacie "kibice Legii przegonili" - czas na wieczorynkę.

 

środa, 10 września 2008

Dziś 10 września. Według jednej z prawdopodobnych wersji wydarzeń dziś nastąpi koniec świata.

Wszystko dzięki wrodzonej tendencji ludzi do samozagłady.

Wieczorem (jeśli nastąpi) rozwinę temat, ale jak myślicie co takiego dzisiaj próbują zrobić te ciemne masy jajogłowe, że mogą nas załatwić? I to w bardziej efektywnym stylu niż w holyłódzkim filmie?
Podpowiedź zawarta w pytaniu.

Żegnam lub do zobaczenia

PS. Nie musicie się już zastanawiać. Technoblog napisał, o tu, ale ja swoje i tak dorzucę :)

Zanim będziecie czytać resztę rzućcie okiem na technoblog. Jeśli czyta mnie ktoś kogo dzisiaj nie minął  telewizor czy radio to stamtąd dowie się wszystkiego.

-----------------------------------------

Hmm... Nic nas nie pożarło, żaden potwór z innego wymiaru mnie nie zgwałcił (ech) i moje długi nie wyparowały. Trudno.

Jajogłowi

Biolodzy są ok. Zwłaszcza młode studentki biologii*. Geografowie, geolodzy, geriatrolodzy są ok. Ginekologom współczuję. Grafolodzy, gazowi inkasenci - do nich nic nie mam. Ostatnio nawet jeden gość z gazowni odczytywał mój licznik dzięki płomieniowi zapałki. Są więc pocieszni. Ludzie lubią pocieszne stworzenia.
Szczepionki, lekarstwa, antykoncepcja, wiedza dokąd sięga moja działka - przydatna sprawa, nikt nie zaprzeczy.
Ale co przyszło dobrego ludzkości z fizyków? Zasada dynamiki Newtona, bomba jądrowa, równanie Schrodingera, Zasada Prawej Dłoni, niespodziewane kartkówki w liceum, Ela Zapendowska, która (gdyby się uparła) mogłaby wpaść do mojej łazienki i skrytykować moje poranne darcie paszczy. Gdyby nie optyka, która jest częścią fizyki - Ela idąc do mnie wpierdoliłaby się w moje drzwi i kuniec zabawy.

ela zapendowska
widzi dzięki fizyce

 

Fizycy zawsze chcą dobrze a kończy się to jakąś tragedią. Są  pocieszni ale w ten wyjątkowo groźny sposób w jaki pocieszny jest wkurwiony, mały, złośliwy chińczyk robiący elektrycznie ogrzewane męskie majtki.**

  • Energia atomowa jest fajna, dopóki za jej produkcję nie próbują zabrać się Araby.
  • Kosmos z gwiazdkami jest fajny dopóki nikt nie zechce umieścić tam satelity strzelającego laserem w ludki na Ziemi. Potem musi tam lecieć Luke Skywalker i ratować nasze tyłki.

gwiazda śmierci

  • Mgławice są ładne. I czarna dziura też jest fajna. Pod warunkiem, że jest setki milionów kilometrów od mojego teleskopu, nie gdy podpierdala mi światło i ziemniaki w mojej piwnicy.

Taki to już ze mnie laik i ignorant.

A najbardziej chodzi mi o ich smutny brak umiejętności porozumiewania się ze światem zewnętrznym i odczytywania jego intencji. Gdybym  wyglądał jak wielka rura przyspieszająca cząsteczki to w liceum miałbym pewnie same piątki. Czy to nie dyskryminacja?
Osobiście wnioskuję, żeby fizycy z 20 letnim stażem pracy odbywali szkolenia prowadzone przez socjologów czy speców od public relation. Żeby wyściubili nos zza notatek i zrozumieli jacy są ludzie w pobliżu.
Tylko ktoś kto absolutnie nie wie, że wszystkie serwisy informacyjne funkcjonują na straszeniu, obrzydzaniu, prowokowaniu lub rozweselaniu był w stanie powiedzieć w wywiadzie, że eksperyment, który ma się odbyć jest abolutnie bezpieczny. Nie powstaną czarne dziury, panie redaktorze. No chyba, że takie dziwadełka, które mogą zamienić naszą planetę w dużo chaotycznych dziwadełek. 
Zabawne i uspokajające jak ten chinczyk robiący ogrzewane majty w tej swojej chińskiej fabryce...

W moim życiu spotkałem tylko jedną fizyczkę, która była w stanie wyjaśnić w ludzki sposób swójprzedmiot.

Na świecie jest cholernie dużo naukowców wybitnie mądrych, ale siedzących wśród  swoich wykresów i liczb. A największe zagrożenie jest takie, że zawsze gdzieś, bardzo, bardzo blisko nich, pląta się ktoś wybitnie inteligentny, ale przy okazji sprytny i groźny, ktoś kto potrafi podszepnąć:
"Hej, a może rozbijając te atomy, moglibyśmy uzykać dużo energii. Energia jest potrzebna ludzkości. Można ją na przykład zrzucić na jakies japońskie miasto, które tej energii bardzo potrzebuje..."

Smutna prawda jest taka, że kiedyś i ta wiedza zdobywana dziś, dzięki wspaniałemu akceleratorowi cząstek gdzieś w Szwajacarii, może posłużyć do zabrania życia.

 

 

PS. Żeby skończyć jeszcze smutniej. Czy ktoś widział ładną studentkę fizyki? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę e-maila z jej nagim zdjęciem, utrzymującej sztywnymi sutkami indeks.

--------------------------------------------

* - i pielęgniarstwa też! One to się znają na człowieku...

** - czemu mam wrażenie, że wszyscy mężczyźni którzy przeczytali to zdanie, chwycili się za swoje klejnoty i jękneli współczująco? :)

poniedziałek, 08 września 2008

 

Dzień dobry, cześć i czołem.

   Jak po wakacjach?  Oczywiście nie musicie odpowiadać - to było pytanie grzecznościowe, które miało zająć tu trochę miejsca. W końcu Agora nie płaci mi od słowa.
Dlatego zawsze starałem się pisać dużo i długo, żeby nie płacili mi jeszcze więcej :)

   Dzisiejszy wpis przypiąłem w kategorii "Subiektywny Przegląd Nieświeżej Prasy" bo dotyczy dziennikarstwa przez duże D jak dupa. Dziś będzie dużo o dupach. Zwłaszcza mojej.

   Nie tak dawno koło olśniewająco białej krizowej muszli, pachnącej domestosem do toalet o zapachu morza*, pojawiła się gazeta. Z nieba mi spadł ten prezent bo każdy wie, że gazety i książki są cholernie ważne w życiu człowieka.
A zwłaszcza w życiu człowieka, który jest harcerzem, żołnierzem, korespondentem wojennym, turystą lub po prostu zrobił kupę w terenie i nie ma papieru toaletowego.
W moim mieszkaniu podobnie jak na froncie w Afganistanie szwankuje trochę logistyka, jeśli wiecie co mam na myśli... Mniejsza z tym.

   W przeciwieństwie do Segritty, w łazience robię dwie rzeczy, których nie robię w żadnym innym miejscu. Pod prysznicem drę mordę, a na kiblu myślę.

   Siedząc w toalecie najczęściej czytam. Niestety jestem głupi i nie potrafię zawczasu przynieść sobie tam świeżej prasy, dlatego do wyboru mam Panią Domu z 2007 roku albo skład chemiczny nieszczęsnego Domestosa.
Kilka dni temu podczas pewnych czynności zastałem na półce Super Express. Nie wiem, która moja współlokatorka to przyniosła***, ale domyślam się, że musiało mieć to związek z płytą audio (cytuję: "21. część hucznej kolekcji 'Przeboje biesiadne'. Wśród 10 utwórów m.in. 'Jeszcze po kropelce', 'Tatarak', 'Walczyk dla Pana Młodego'.")
Tak to było to, pomyśłałem gładząc się po brodzie.

Pierwsza strona krzyczy "Zientarski już czas do prokuratora"

Otwieram więc stronę ósmą, gdzie miałem znaleźć polecany tekst i odnajduję trzy zdjęcia Zientarskiego okraszone tekstem, z którego mogę przytoczyć:

  • "radośnie chodzi po knajpkach"
  • "rozradowany Zientarski"
  • "pieszczotliwie poklepuje wóz"
  • i na sam koniec: "To skandal, że Maciej Zientarski znajduje czas i siły, żeby się zabawić, a nie może zostać przesłuchany przez prokuratora"

Jest tylko parę moich "ale".

Te trzy zdjęcia to:

Zientarski foto

Zientarski foto 2

   Trzeciego nie zeskanuje, bo jest na zgięciu i nie potrafię :)
Po pierwsze na żadnym z tych zdjęć Zientarski się nie uśmiecha.
Po drugie jak zawsze w tego rodzaju prasie, dużo przymiotników ("zręcznie chwyta za wąż od dystrybutora i cierpliwie tankuje, drugą pieszczotliwie poklepuje samochód") tylko, że tym razem mam wrażenie, że to "radosne zachowanie" jest wciśnięte na siłę czytelnikom SE. ("Ech, wskoczyłoby się za kierownicę i pognało przed siebie...") Jestem abolutnie pewien, że gdyby Zientarski parę razy się uśmiechnął na pewno paparazzi zrobiłby zdjęcie i uśmiech Maćka wylądowałby na pierwszej stronie wydania.

   Więc jakim prawem dziennikarka inicjuje złość w czytelnikach na Maćka, skoro poszedł tylko coś zjeść na miasto? Prawem Żółtej Prasy.

I ostatni punkt - największy zarzut Kriza wobec Super Expressu.

Przerzuciłem osiem stron tej bulwarówki i znalazłem:

"CHCĘ SIĘ ROZERWAĆ"
"Byliśmy z Oti na kręglach, zapewniła nas, że jeszcze wróci do pływania"

 Otylia Jędrzejczak

   Dwie historie. Dwie identyczne historie.
Maciej Zientarski miłością do szybkich samochodów zakończył życie Jarka Zabiegi, dziennikarza SE, przy okazji swojego kumpla, który też kochał prędkość (bo po co by mu było Ferrari?)
Otylia Jędrzejczak swoją brawurą zakończyła życie brata.

   Ten pierwszy z nich jest w oczach bulwarówki "potworem nic nie robiącym sobie z cudzej śmierci" mimo, że na zdjęciach nie przejawia ni krzty radości.
   Z tą drugą poszli grać w kręgle i zrobili jej sesję fotograficzną oraz porozmawiali o jej życiu osobistym.

   Hipokryzja?

Delikatnie odłożyłem Super Express na półkę i nie podtarłem sobie nim tyłka. Sięgnąłem po chusteczki higieniczne.

Gównem gówna się nie zetrze.

 

PS: Zacytuję jeszcze ostatnie pytanie wywiadu z Otylią Jędrzejczak:
"-Ale najpierw nacieszy się pani życiem?
-Tak(...) chcę też pograć na korcie z Michałem, byłym tenisitą i nauczyć się lepiej tej gry."

Czemu Maciej Zientarski nie ma cieszyć się życiem, które cudem ocalił? Dobranoc.

---------------------------------------------

* - Każdy kto był chociaż raz nad morzem** wie, że Domestos o zapachu Morskiej Bryzy nie pachnie morską bryzą tylko Domestosem o zapachu Morskiej Bryzy. To samo dotyczy zapachów "Kwietnista Polana", "Szyszka na Iglastej Ziemi" czy "Warszawski Żoliborz"

** - Nad czystym morzem kurwa nie nad Bałtykiem.

*** - Nowych czytelników informuję, że współdzielę moją przestrzeń życiową dwiema miłymi dziewczynami, które zawsze znajdą czas na pościeranie kurzu, zjedzenie mojego obiadu i zdruzgotanie mych marzeń o seksie.