Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl
poniedziałek, 28 maja 2012

Nie ma za co żyć, nie ma za co umierać.
Napisałem kiedyś, że gdybym miał wystartować w konkursie dla osób, które najczęściej zajmują miejsce tuż za podium to prawdopodobnie zająłbym w nim 4 miejsce.
Nigdy ostatni, nigdy pierwszy. Hej Kriz to chyba śni ci się życie.

Życie.
Pewien facet, naukowiec i laureat nagrody Nobla zresztą, całe życie szukał tajemnicy życia w komórkach, później w atomach, później w elektronach. A później umarł i życie przelało mu się przez palce.
Zdarza się.

2002. Wieczór. Schody do klubu muzycznego. Kraków.

Ochroniarz - selekcjoner, który jeszcze 10 lat temu byłby dla mnie intelektualną przeszkodą, siedzi na składanym wędkarskim krzesełku. Krzesełko ugina się pod argumentem 120 kilogramowej mięsistej tablicy Mendelejewa.

W greckiej mitologii była sobie Sfinks. Sfinks zadawała zagadkę napotkanym ludziom. Za brak poprawnej odpowiedzi zrzucała w przepaść. A może pożerała? Prokuratura nie odnalazła żyjących świadków przestępstwa, więc nie wiadomo.

Ochroniarz - selekcjoner. Szkolony zaocznie w temacie mody.
10 lat temu żądał okazania dowodu osobistego co miało być dowodem posiadania na karku co najmniej 18 lat doświadczenia życiowego. Osiemnasto-jakiego kurwa doświadczenia? No życiowego panie autorze, życiowego.

2012 rok. Ochroniarz patrzy na moją gębę. Omiata wzrokiem mój zbiór doświadczenia życiowego. Tak dużego, że poszczególne elementy tegoż utworzyły własne autonomiczne państwa.
Zarost - tydzień walki o niepodległość.
Usta - zaciśnięte i popękane.
Czoło - zbiorowa mogiła doświadczeń całego ciała. Uporządkowana i równo orana. Nikt zresztą skóry na czole o zdanie nigdy nie zapytał czy można w niej chować minione zmartwienia.
Włosy - lubię wierzyć, że są kruczoczarne. Włosy jednak coraz częściej zbierają się pod wodzą zbuntowanych srebrnych sztandarów.
Oczy - dowód osobisty twierdzi, że zielone. Wpisałem tak w formularzu, żeby oszukać państwo. Dla jaj. Punk's not dead i te sprawy.  Jako obywatel - świeżak nie wiedziałem, że przez kolejnych 10 lat to państwo będzie oszukiwać mnie. Kurwa mać.

Nawet ochroniarz - selekcjoner widzi. Nie ma co prosić o dowód osobisty. Zrzuca mnie w przepaść. Mogę wejść i zejść.


Miasto moje - w tobie moje niepokoje.
Wieczór. Schody do klubu muzycznego. Najpierw dźwięk. Światło. Kamera.
Akcja.

Idę odwiedzić swoją przeszłość. Schodzę powoli. Kamienne ściany się nie zmieniły.
Mijam nastolatków zlizujących z siebie pot.

Wchodzę do głównej sali. Siadam przy barze. Zamawiam jałowcówkę. Oczami pokazuję opalonej blondynce przysuwającej się do mnie, że nie jestem nią zainteresowany.

Idę polować na współczesne historie. Siadam przy stoliku w kącie.

"Jesteśmy właścicielami wytwórni muzycznej. No nie słyszałyście o nas, bo ona za granicą działa. Jesteście takie słodkie kociaki, że chętnie byśmy was zaprosili. A umiecie śpiewać? Bo ja to bym was wziął wcześniej na casting. hahaha."

"Misiu, ale ja cię kocham naprawdę. Z Wojtkiem to było tak, że trochę się najebałam i widzisz, nie gniewaj się, bo to nie byłam ja w tym moim ciele wtedy, wiesz misiu?"

"Obczaj tego w kącie co tam siedzi z drinem. Słodziak, co? Potańczę z nim, wygląda na takiego co może załatwić pikse"

"Ej mała, masz zajebiste ciałko, wiesz? Nie układa mi się ostatnio w życiu, dziewczyna mnie ostatnio odejszła z innym, dziwka. Czy długo z nią byłem? W chuj. 6 miesięcy byłoby dzisiaj. W chuj poważnie to traktowałem, wiesz maleńka. Zabawimy się?"

"   – W nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – No, śniadanie jem, jem, jem.
    – Tak? Tak?
    – A w sklepie kupuję, kupuję.
    – Tak? Super!"

 

Szarańcza pożera olbrzymów.
Wstaję zły. Zły na siebie. Przecież te historie i ich autorzy, zawsze mnie bawiły. Dziś jest inaczej.

Wchodzę do toalety. Z kabiny obok słyszę szuranie dwóch ciał i szept "kochanie nie mam gumek, zdążysz wyjąć?"
Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?

b17

Wystarczy brak wzorców w rodzinie, żeby wyprodukować dysfunkcyjnego osobnika.
Później jest jeszcze lot wszystkich osobników nad terenami, z których prowadzony jest nieustanny ostrzał. Niebanalne szkoły, psychopatyczni nauczyciele, nieumyte akwarium i barwne osiedla napierdalają ze swoich dział, żeby podziurawić osobnika idącego, mniej lub bardziej, równym kursem.
Podziurawione osobniki docierają nad tereny lęgowe gdzie spotykają się z innymi podziurawionymi osobnikami płci przeciwnej i poszukując należnej im po ciężkim locie przyjemności, przy paru orgazmach, tworzą kolejny latający wrak. Co za absurd życia.


Wychodzę z oszczanego kibla i kieruję się do wyjścia ewakuacyjnego.

 Wyjście ewakuacyjne

 

 

piątek, 03 lutego 2012

Boshe, coś Polskę

 

Naprawdę nie rozumiem jak to możliwe, że w kraju, w którym według ostatniego spisu powszechnego jest 38 300 000 ekspertów, tak źle się dzieje.

Naród, który jest z dziada pradziada wykształcony w zakresie lotnictwa cywilnego i wojskowego, rektyfikacji ropy naftowej, psychologii społecznej, podstaw umów międzynarodowych powinien rządzić światem.

A jednak, jakimś cudem, nie trzęsiemy światem.
Mało tego... przecież w XVII wieku mieliśmy tylko 8 milionów ekspertów w dziedzinie militarnej, gospodarczej i jakoś udało się znaleźć angaż dla wszystkich tocząc wojny ze:

  • Szwedami (nie ma to jak pogmerać w sporach dynastycznych Szwedów)
  • Kozakami (nie ma to jak pouciskać sobie armię silnych buntowniczych mężczyzn)
  • Rosjanami (Smoleńsk pomścimy!)
  • Turkami (a co... ja nie przyłącze Chanatu Krymskiego?)
  • drugą połową Polaków

Jestem pewien, że eksperctwo każdy młody Polak wysysa z mlekiem matki.
Dlaczego? Gdy tylko kolejne pokolenie polskich ekspertów m.in. do spraw polityki międzynarodowej, zaczęło raczkować toczyliśmy już wojny na każdej granicy z Prusami, Austrią i Rosją. Nawet udało się utracić niepodległość na 123 lata.

Wielu ekspertów podkreśla fakt, że uchwaliliśmy też pierwszą w Europie konstytucję.
To prawda! Dzięki konsultacjom społecznym ekspertów z innymi ekspertami (słynna konferencja targowicka) wywołaliśmy nawet wojnę domową (zwiększając w ten ekspercki sposób liczbę wrogów z 3-ech wzdłuż trzech granic do czterech wrogów - wzdłuż niezmienionej ilości granic)
Starania polskich ekspertów zostały wynagrodzone i druga na świecie nowoczesna konstytucja obowiązywała aż 14 miesięcy!
Czyż to nie rekord na miarę afrykańskiego kraju?

konferencja targowicka
Polscy eksperci wykonują karę śmierci przez powieszenie. Z powodu nieobecności skazanego wykorzystują w tym celu jego obraz.

A dzisiaj?
Dzisiaj jest jeszcze lepiej, bo mamy w kraju jeszcze więcej ekspertów.
Ba, eksperci poza krajem mogą głosować nawet w wyborach, żeby swoimi pomysłami znad londyńskiego zmywaka poprawić poziom życia obywateli w Polsce.

Mamy 38 milionów osób, które doskonale znają się na katastrofach lotniczych, cenach paliw i sądownictwie.

Prawotwórstwo to sport narodowy Polaków.

Niedawno wszystkie portale informacyjne przedstawiły wiadomość, że porwane dziecko, które było poszukiwane przez wielu, niestety nie żyje. Zabójcą okazała się matka dziewczynki.

wiadomość

Armia 38 milionów polskich ekspertów postanowiła zająć stanowisko.
Wydano wiele wyroków śmierci, w tym kilka bardzo skomplikowanych.
Polski Sejm musi się teraz pospieszyć - musi przygotować odpowiednie ustawy, żeby matkę można było, zgodnie z żądaniami tłumu, posadzić na krześle elektrycznym, wyrwać jej nogi i skrzydełka, wrzucić do wrzącego oleju. Trzeba też wybrać, którą metodę zastosuje się pierwszą, a następnie jaką metodą wybierzemy metodę głosowania nad wyborem metody ukatrupienia matki. Jest jeszcze metoda głosowania na metodą głosowania.
Eksperci są zgodni, że zanim eksperci podejmą decyzję, matka trafi do więzienia lub popełni samobójstwo lub ją uniewinnią.

Przyjrzyjmy się wypowiedziom wykształconych Polaków:

UleNka Noga ma przechlapane. Prawdopodobnie matka dziewczynki jest psychopatycznym mordercą.
Wszyscy możemy być na liście matki dziewczynki.
Od dziś chodzę w kasku.


Prokurator Honoris Causa Anna Kubeczko wskazuje na jeszcze inne dziwne okoliczności.
Maria Tillner z kolei zauważa, że upadek na podłogę głową w dół może spowodować uderzenie w głowę!

Tutaj komentarz nie jest potrzebny, podkreśliłem najciekawsze wypowiedzi.
Bardzo lubię gdy ktoś krzyczy "On mi ukradł zegarek, łapcie, zabijcie go, ten kurwi syn jest złodziejem. Chyba".

Na koniec wypowiedź pewnej pani... wypowiedź, która mnie urzekła:

A Ty obywatelu, kogo dziś chcesz zlinczować?

 

 

 

czwartek, 02 lutego 2012

konferencja

Miałem sen...

Jestem szczęśliwy mogąc dzielić z wami dzisiaj ten moment, który przejdzie do historii.
Dzisiaj drodzy czytelnicy mam zaszczyt zabrania was na pole bitwy.

Dziś jest ten dzień.
Nie jutro, nie za tydzień, ale w tej chwili, w tym miejscu w waszym domu.


Pokonajcie strach, a ja obiecuje wam, że pokonacie swoją śmierć.
Siła, która nas dziś napędza poruszała kontynenty, kraje i wysłała człowieka na Księżyc.
Przeprowadzi nas też przez tę bitwę.

Historia nas zapamięta i nie będziemy przejmować się jej uprzejmością!
Niech każdy krzyknie "Ja decyduję kim jestem i kiedy mam krzyczeć".
Napiszemy własne modlitwy
Nikt nie będzie nam mówił kim jesteśmy i kim się możemy się stać (poza mną oczywiście).

Podróżując dzisiaj po Krakowie, w święto Ofiarowania Pańskiego, pewnie zastanawialiście się "dlaczego tramwaje mają przyczepione chorągiewki?" Oto odpowiedź:

W dniu dzisiejszym proklamuję niepodległość Krakowa! Dołączże do nas.


A więc niech wolność zabrzmi z ogromnego szczytu Góry Borkowskiej.*

Niech wolność zabrzmi z potężnych Wzgórz Krzesławickich.

Niech wolność zabrzmi z Góry Zamkowej - najwyższego szczytu Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej.**

Niech wolność zabrzmi z pokrytego śniegiem Wzgórza Wawelskiego i zagłuszy przejeżdżające tramwaje.

Niech wolność zabrzmi z krzywych skarp Swoszowic. 

Ja zamknę szatnię.


I don't believe in anything. I'm just here for the violence

 

To ruszajcie, w międzyczasie przygotuję drina za zaoszczędzone środki finansowe.
Dopóki nie wprowadzono ACTA nie muszę płacić za wykorzystane fragmenty przemów.
Twoje zdrowie Martinie L. King. I Twoje Colinie Farrellu. Twoje też - trenerze zespołu "Flowers", który prawdopodobnie ukradłeś przemowę sir Williamowi Wallace'owi, który z kolei ze względu na uczucie ogólnego rozbicia*** nie dał rady zgłosić Youtube'owi naruszenia praw autorskich.

"Ja zamknę szatnię" to jedyny cytat z polskiego sportowego podwórka. Cała przemowa kapitana była bardzo motywująca jednak, ze względu na przekleństwa i kurewskie przerywniki, do mojej przemowy nadał się jedynie ostatni fragment.

Do rzeczy.

Jako nowe Państwo mamy trochę spraw organizacyjnych.

Ja oczywiście zaklepuję tron (jako jedyny mam klejnot rodowy), o resztę krzeseł możecie się bić.

klejnoty Kriza

Zauważcie, że jak do tej pory jesteśmy jedynym krajem nieskalanym w swojej historii korupcją, nepotyzmem i błędnymi decyzjami gospodarczymi.
Będzie okazja, żeby to zmienić, ale potrzebni mi ludzie.
Każdy kto w komentarzu lub w e-mailu zdecyduje się wstąpić do mnie na służbę, dostanie stanowisko stwarzające możliwości oraz królewską pensję.

Mamy do obsadzenia 102 ambasady, kilkanaście ministerstw.
Gdyby dla kogoś brakowało stołka to mam błyskotliwy plan.
Ministerstwo ds. cyfryzacji można podzielić na Ministerstwo ds. Cyfr, Ministerstwo ds. Fryzowania, Ministerstwo ds. Alzacji.

Minister do spraw Ludzi Odrzuconych to zbyt dużo roboty dla jednej osoby.
Powołamy trzy nowe ministerstwa:

  • do spraw Lodów
  • do spraw Ód i Ud
  • później ludzi będzie przejmować Ministerstwo do spraw Rzuconych.


Ci którzy są przeciwko Proklamacji, mają natychmiast przestać czytać, wyłączyć komputer, bo teraz będą rzeczy dotyczące gospodarki.
Nieuprawnieni czytający będą osądzani za szpiegostwo gospodarcze i skazani na sprzątanie królewskich stajni. To jeszcze nie taka zła robota, bo nie ma w nich ani środków czyszczących na bazie alkoholu, ani koni, ani kopytek (zbyt bliskie sąsiedztwo akademików).

Po pierwsze gospodarka, głupcze ****

Myślę, że wszyscy się zgadzamy, żeby oficjalną jednostką płatniczą była flaszka wiśniówki.
Tym też zamierzam płacić za lojalną służbę.
A resztą zajmiemy się później...


Państwo: Kraków
dewiza: "Kraków żąda dostępu do morza"
język: krakowski (obowiązuje: idźże, zróbże, chodźże, sznycle, weka, borówki etc. Za zwrot "idę na starówkę po precla" przewiduję tortury - zmuszenie do słuchania w kółko utworu "Środa czwartek" zespołu Video)
ustrój: monarchia


Monarcha: Król Kriz I

 

Wciąż nieobsadzone są najważniejsze stanowiska:

  • Wysokiego Komisarza: w moich dawnych planach na tym stanowisku miał leżeć Pies Pif, ale padł.
  • Spiskującego Wezyra.

Zaufane czytelniczki mają szansę na dostanie się do Małej Rady Królewskiej.
Nie ma tu zbyt wiele stanowisk, bo moja kanapa do największych nie należy.

Z doświadczenia życiowego wiem, że kobiety doskonale sprawdzają się w roli doradców ("nie powinieneś jeść ogórków z dżemem"), natomiast mężczyźni przy władzy do perfekcji opanowali ignorowanie porad.

No to co? Viva la rewolusją! Precz z populistycznymi hasłami! Precz z ACTA! Precz z politykami, którzy nie są królami, chcącymi was wykorzystywać do własnych celów! Precz z brukselką!

 Z upoważnienia JKM Kriza I:
sir Hewlett-Packard nx9005
Pierwszy Kanclerz

 

PS. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć przemowy na których wzorowałem początek tekstu.
Tu jest odprawa przed zwycięskim meczem Flower -- kliknij mnie.
Tutaj jest słynna przemowa "I have a dream" Kinga -- kliknij mnie.
"Ja zamknę szatnię". Akcja od połowy -- kliknij mnie.

I nasz specjał do torturowania -- nie klikaj mnie. Grozi samobójstwem.

---------
* - 249,3 m n.p.m

** - według ostatnich badań to nawet 516 metrów n.p.m!

*** - William Wallace został stracony poprzez powieszenie i poćwiartowanie przez Anglików na Towerhill w Londynie w 1305 roku.

**** - z mocy połączenia Komorowskiego i Clintona cytat powstał ten.

 



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73