Zakładki:
O Autorze
1.Twardypoślad Chomik Kriza
2.Spis Treści Zakopanej
3.Adres e-mail do Pana i Władcy:
4.Krótki Rejs
5.Z innej beczki
6.Projekt Kriza
A imię jego czterdzieści i cztery:
A w jej 'rurzowości' warto zaglądać:
Coś o wnętrzu i zewnętrzu Tygrysa:
Czytane/Polecane
Siostrzana dusza z tramwaju
Wśród tandety lśnią jak diament
NOWY ADRES: www.kriz.pl

Przemyślenia

niedziela, 11 listopada 2012

Świat lubi równowagę.

Zimną grudniową nocą, na Wschodzie, z macicy praczki Katarzyny wysunął swoją czerwoną główkę mały Iosif.
Jakie to szczęście.
Jedenaście lat później w ciepłą sierpniową noc, na Zachodzie, rodzina austriackiego urzędnika celnego powitała niewinne drobne ciało Adolfa.
Jakie to szczęście.

Praczka Katarzyna, sama nieraz prana przez męża alkoholika, zajmowała się jak mogła swoim chorowitym małym dzieckiem, przyszłym sekretarzem KPZR i premierem ZSRR. W rzeczywistości przyszłym dyktatorem i katem dziesiątek milionów ludzi. Józef Wissarionowicz Dżugaszwili ps. Stalin rósł.

Tymczasem nasz mały Adolf uczył się pilnie w szkole przy Zakonie Benedyktynów. Przyszły kanclerz Rzeszy, na razie będzie tylko niespełnionym malarzem, lecz już za parę lat będzie najbardziej znanym zbrodniarzem wojennym w historii ludzkości. Adolf Hitler rósł.

Iosef Stalin Adolf Hitler

Rok 1941. Europa Środkowa spoczywa podzielona pomiędzy III Rzeszę a Związek Radzieckim.
Gdy na biurku Józefa Stalina dzwoni telefon - to wywiad przechwycił niemieckiego żołnierza, który twierdził, że o godzinie 3.15 w nocy Państwa Osi uderzą całą swoją potęgą na ZSRR, od Bałtyku po Karpaty - przywódca Józef rozkazuje rozstrzelać żołnierza za "rozpowszechnianie dezinformacji". Józef miał przecież z Adolfem podpisany pakt o nieagresji.

Tej samej nocy potwory skoczyły sobie do gardeł. Dwie olbrzymie militarne potęgi przez najbliższych parę lat wyrzynały się wzajemnie.

Powiecie, że Hitlera pokonano na froncie zachodnim? Dowcip.
III Rzesza poległa w zamarzniętych rowach frontu wschodniego.
Powiecie, że ZSRR rozpadło się z powodu odwilży, demonstracji, rewolucji?
A co było ich przyczyną?
Cios zadany przez Hitlera kilkadziesiąt lat wcześniej, który wyrwał radzieckiemu kolosowi 26 milionów ludzi. Głównie młodych szczeniaków, którzy mogli potem dorosnąć, pracować, uprawiać seks i płacić podatki. Trupy nie potrafią płodzić dzieci, wszyscy to wiedzą. Która gospodarka się po czymś takim podniesie?

Zastanawialiście się czasem jakie mieliśmy szczęście, że Adolf Hitler człowiek, który zbudował największą precyzyjną potęgę militarną i obozy zmieniające całe rodziny w pyłek unoszący się z kominów, urodził się w czasach, w których pojawił się Józef Stalin, człowiek potrafiący zagłodzić dziesiątki milionów istnień, rozstrzeliwać dla własnego bezpieczeństwa tysiące innych ludzi, to wszystko bez skrupułów?
Jakie to kurwa szczęście.

PS.
Po wojnie, gdy Michaił Timofiejewicz Kałasznikow konstruował nowoczesny karabin, który zmieni oblicze Wschodu, krajów bałkańskich i Azji; nad swoim prototypem pracował Eugene Morrison Stoner, twórca równie słynnego karabinu M16, który zmieni oblicze amerykańskiej armii. I Azji.

Główną zmianą, którą wnosiły oba karabiny było to, że użytkownik mógł jeszcze szybciej, profesjonalniej i precyzyjniej zamieniać przeciwników w zakrwawioną, stygnącą kupę mięśni.
Jakie to szczęście.

 

 

niedziela, 22 lipca 2012

 

Witaj na blogu Kriza. W trosce o najwyższą jakość obecnej tu treści, ustawienia twojego monitora zostały zarejestrowane.
Dziękujemy, że kriz.blox.pl jest twoim ulubionym blogiem.
Informujemy, że od dnia 22 lipca 2012 roku nowe wpisy będą ukazywały się w systemie dwudniowym. Oznacza to, że w ciągu dwóch dni pojawią się dwa nowe teksty, pojawi się jeden lub nie pojawi się żaden nowy tekst. Dziękujemy za zaufanie.

Co chcesz zrobić najpierw?

  1. Jeśli nie znasz się a chcesz się wypowiedzieć kliknij tutaj.
  2. Jeśli jesteś botem kwejka/mistrzowie/jebzdzidy czy innego złodziejskiego serwisu i chcesz ponownie ukraść moje obrazki kliknij tutaj.
  3. Jeśli chcesz odwiedzić naszą stronę fanowską na facebooku i być zawsze na bieżąco kliknij tutaj.
  4. Jeśli chcesz przejść na najwyższą stronę internetową świata kliknij tutaj.
  5. For english press here.


W każdym momencie możesz zrezygnować z czytania tego wpisu przegryzając kabel od monitora.

...

..

proszę czekać

..

...

 

Spersonalizowane znajomości

Wiecie co zawsze pomaga odkryć komu na nas naprawdę zależy?
Personalizacja treści. Jeśli zauważymy, że ktoś kogo znamy bardziej lub bardziej w ogóle, w napisanym do nas e-mailu, liście, wysłanym smsie na święta, urodzinowych życzeniach złożonych na naszej tablicy na facebooku czy nabazgranych sprayem przekleństwach na naszym bloku, poświęcił minimalnie więcej uwagi na stworzenie swojego przesłania.

To nie jest trudne. Jeśli oczywiście komuś zależy. Wszyscy pozostali składają życzenia urodzinowe hurtowo jak leci:

Najlepszego
Najlepszego
najlepszego
Najlepszego
Hej, naj
I tak 8 razy, bo tylu mam znajomych na facebooku.


Najbardziej cieszy mnie gdy przeczytam coś, na przygotowanie czego trzeba było poświęcić te cholerne 60 sekund życia.
To nie musi być nic wielkiego - ucieszył mnie znajomy Włoch, który złożył życzenia w języku polskim translatorskim; ucieszyła mnie koleżanka, która wrzuciła zdjęcie rudej pin-up girl i uśmiechnąłem się na widok laurki zrobionej w zaawansowanym programie graficznym jakim jest Paint.
Bardziej od "najpszego" uradowało mnie:
"jesteś piękny, masz wspaniałe mięśnie i kulawego kucyka ♥" od kolegi, który jest punkiem.

Operatorzy telekomunikacyjni

Nie jest tajemnicą, że gdy już podpiszemy umowę z jakąś firmą to jesteśmy z automatu przenoszeni do Biura Obsługi Przez Automatołki.



UPC
Zamówienie przez telefon internetu w UPC zajęło mi 2 minuty.
A już zgłoszenie awarii routera dostarczonego przez UPC zajęło mi 3 dni, 6 wykonanych bezproduktywnie telefonów i łącznie 108 minut połączenia.
Trochę jak w nieudanym małżeństwie, prawda?

Dajesz kobiecie piękny pierścionek zaręczynowy i ostatnią chwilą w waszym marnym życiu, na którą się nie spóźniasz jest noc poślubna.

ORANGE
Kriz żyje w lesie - to wiedzą wszyscy stali czytelnicy.
Wiemy też, że drzewa* nie są najlepszymi klientami firm telekomunikacyjnych co w połączeniu z lobbingiem wiewiórek, które bardzo powoli rozwijają, konkurencyjną dla ludzkiej, technologię łączności komórkowej i nie stawiają jeszcze zbyt wielu masztów GSM**, dawało smutne wyniki w temacie zasięgu.

Niespodziewanie pewnego dnia nastąpiło dramatyczne pogorszenie zasięgu Orange (które było już i tak marne, że przegrałoby z Najmanem w MMA) i mój telefon komórkowy nie mógł znaleźć sygnału w mieszkaniu.
A mój las to nie Białystok, żeby wisieć za oknem i drzeć mordę do słuchawki.

Wypełniłem formularz kontaktowy - bo oczywiście nie da się zadzwonić i powiedzieć do ucha żywemu człowiekowi, że się nadajnik zepsuł - masz petencie formularz to se na nim pisz.

Napisałem.

"Szanowne Orange. Zgłaszam prawdopodobny problem z Państwa nadajnikiem. Od dnia tego a tego, nie mam możliwości wykonywania połączeń z mieszkania przy ulicy tej i tej. A wcześniej działało. A teraz nie działa. I to smutne, bo jestem abonentem od 6 lat i mam umowę jeszcze na rok."

Automat Orange odpisał, że zajmie się tą sprawą.
Odpisał mi z takim zaangażowaniem, że od tamtej pory w moim CV mam wpisane "moje sugestie są cenne przy budowaniu oferty dużej firmy telekomunikacyjnej"
Po tygodniu otrzymuję e-mail:

"Witamy. W podanej przez Państwa lokalizacji: Kraków, ulica ta i ta, jest oferowany zasięg na zewnątrz zabudowań a co za tym idzie, w domach (mieszkaniach) sygnal może być i jest znacznie słabszy. Stąd chociażby zrywanie połączeń czy utrata sygnału sieci.
Miłego dnia - Orange"


Problem załatwiony. Niekoniecznie rozwiązany, lecz z punktu widzenia operatora Orange - załatwiony.

Właśnie dlatego cieszę się, że pojawił się Play. Wejście nowego operatora było jak wbiegnięcie na scenę młodej, świeżej i uśmiechniętej dziewczyny, która staje obok tej grubej, zaniedbanej i pyskatej jędzy.
Wstydzić powinien się zarząd pomarańczowego operatora, że minęło już 5 lat od pojawienia się atrakcyjnego konkurenta a do dzisiaj ta zaniedbana pomarańczowa baba inwestuje tylko w botoks i makijaż.

Orange mieliście u mnie duży zapas sympatii: za Ideę, za świetne reklamy, za kolor... ale na litość bobrzą, wam trzeba remontu! Wam trzeba laryngologów! Wam trzeba księdza spowiednika za te wszystkie zdradzieckie usługi, których się dopuściliście wobec swoich klientów.

Uciekłem do Play i nagle okazało się, że mogę spóźnić się parę dni z zapłaceniem rachunku.
A gdy już zdarzy mi się pomylić w kwocie przelewu za rachunek, to nie przychodzi do mnie pocztą "ostateczne i przedsądowe wezwanie do zapłaty na kwotę 1,48 zł" podpisane przez automatołka, tylko dostaję sms z informacją, że się spóźniam i że świat na pewno będzie piękniejszy, borsuki zaczną rozkwitać i wszystkim będzie milej, jeśli wyrobię się z przelewem dla nich w parę dni.
Bo moi drodzy czytelnicy, nikt z nas nie lubi być traktowany z automatu jak złodziej.
Nikt z nas nie lubi być traktowany z automatu jak debil.
Nikt z nas nie lubi być obsługiwany w firmach przez automatołki uwiązane procedurami.
I mam nadzieję, moje drogie działające w Polsce firmy, że bardzo szybko nauczycie się i wdrożycie zachodnie rozwiązania.
Do dnia, w którym nie przestaniecie traktować Polaków jak farmę bezmózgich yeti, to ja i wielu podobnych do mnie, będziemy korzystać z usług waszej mądrzejszej, atrakcyjniejszej i bardziej elastycznej konkurencji.


 

 



Co w kolejnym wpisie?

Powyższy wpis powstał gdy zacząłem pisać swoje odczucia po próbach kontaktu z bankami. Temat wokół jednak tak spuchł, że zasłużył sobie na osobny wpis.
Już wkrótce zatem będzie o automatołkach w bankach.
Na przykładzie dwóch dużych banków - ING oraz Alior.

Do zobaczenia.


--------
* - drzewa stosunkowo rzadko regulują w terminie rachunki za telefon na poczcie.

** - a może i stawiają, ale ekipy konserwacyjne wiewiórek mają problemy z ich odnalezieniem?

 

 

 


poniedziałek, 28 maja 2012

Nie ma za co żyć, nie ma za co umierać.
Napisałem kiedyś, że gdybym miał wystartować w konkursie dla osób, które najczęściej zajmują miejsce tuż za podium to prawdopodobnie zająłbym w nim 4 miejsce.
Nigdy ostatni, nigdy pierwszy. Hej Kriz to chyba śni ci się życie.

Życie.
Pewien facet, naukowiec i laureat nagrody Nobla zresztą, całe życie szukał tajemnicy życia w komórkach, później w atomach, później w elektronach. A później umarł i życie przelało mu się przez palce.
Zdarza się.

2002. Wieczór. Schody do klubu muzycznego. Kraków.

Ochroniarz - selekcjoner, który jeszcze 10 lat temu byłby dla mnie intelektualną przeszkodą, siedzi na składanym wędkarskim krzesełku. Krzesełko ugina się pod argumentem 120 kilogramowej mięsistej tablicy Mendelejewa.

W greckiej mitologii była sobie Sfinks. Sfinks zadawała zagadkę napotkanym ludziom. Za brak poprawnej odpowiedzi zrzucała w przepaść. A może pożerała? Prokuratura nie odnalazła żyjących świadków przestępstwa, więc nie wiadomo.

Ochroniarz - selekcjoner. Szkolony zaocznie w temacie mody.
10 lat temu żądał okazania dowodu osobistego co miało być dowodem posiadania na karku co najmniej 18 lat doświadczenia życiowego. Osiemnasto-jakiego kurwa doświadczenia? No życiowego panie autorze, życiowego.

2012 rok. Ochroniarz patrzy na moją gębę. Omiata wzrokiem mój zbiór doświadczenia życiowego. Tak dużego, że poszczególne elementy tegoż utworzyły własne autonomiczne państwa.
Zarost - tydzień walki o niepodległość.
Usta - zaciśnięte i popękane.
Czoło - zbiorowa mogiła doświadczeń całego ciała. Uporządkowana i równo orana. Nikt zresztą skóry na czole o zdanie nigdy nie zapytał czy można w niej chować minione zmartwienia.
Włosy - lubię wierzyć, że są kruczoczarne. Włosy jednak coraz częściej zbierają się pod wodzą zbuntowanych srebrnych sztandarów.
Oczy - dowód osobisty twierdzi, że zielone. Wpisałem tak w formularzu, żeby oszukać państwo. Dla jaj. Punk's not dead i te sprawy.  Jako obywatel - świeżak nie wiedziałem, że przez kolejnych 10 lat to państwo będzie oszukiwać mnie. Kurwa mać.

Nawet ochroniarz - selekcjoner widzi. Nie ma co prosić o dowód osobisty. Zrzuca mnie w przepaść. Mogę wejść i zejść.


Miasto moje - w tobie moje niepokoje.
Wieczór. Schody do klubu muzycznego. Najpierw dźwięk. Światło. Kamera.
Akcja.

Idę odwiedzić swoją przeszłość. Schodzę powoli. Kamienne ściany się nie zmieniły.
Mijam nastolatków zlizujących z siebie pot.

Wchodzę do głównej sali. Siadam przy barze. Zamawiam jałowcówkę. Oczami pokazuję opalonej blondynce przysuwającej się do mnie, że nie jestem nią zainteresowany.

Idę polować na współczesne historie. Siadam przy stoliku w kącie.

"Jesteśmy właścicielami wytwórni muzycznej. No nie słyszałyście o nas, bo ona za granicą działa. Jesteście takie słodkie kociaki, że chętnie byśmy was zaprosili. A umiecie śpiewać? Bo ja to bym was wziął wcześniej na casting. hahaha."

"Misiu, ale ja cię kocham naprawdę. Z Wojtkiem to było tak, że trochę się najebałam i widzisz, nie gniewaj się, bo to nie byłam ja w tym moim ciele wtedy, wiesz misiu?"

"Obczaj tego w kącie co tam siedzi z drinem. Słodziak, co? Potańczę z nim, wygląda na takiego co może załatwić pikse"

"Ej mała, masz zajebiste ciałko, wiesz? Nie układa mi się ostatnio w życiu, dziewczyna mnie ostatnio odejszła z innym, dziwka. Czy długo z nią byłem? W chuj. 6 miesięcy byłoby dzisiaj. W chuj poważnie to traktowałem, wiesz maleńka. Zabawimy się?"

"   – W nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – A w nocy sobie śpię, śpię, śpię.
    – Ja też, ja też!
    – A w dzień sobie chodzę, chodzę.
    – I ja, i ja!
    – No, śniadanie jem, jem, jem.
    – Tak? Tak?
    – A w sklepie kupuję, kupuję.
    – Tak? Super!"

 

Szarańcza pożera olbrzymów.
Wstaję zły. Zły na siebie. Przecież te historie i ich autorzy, zawsze mnie bawiły. Dziś jest inaczej.

Wchodzę do toalety. Z kabiny obok słyszę szuranie dwóch ciał i szept "kochanie nie mam gumek, zdążysz wyjąć?"
Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?

b17

Wystarczy brak wzorców w rodzinie, żeby wyprodukować dysfunkcyjnego osobnika.
Później jest jeszcze lot wszystkich osobników nad terenami, z których prowadzony jest nieustanny ostrzał. Niebanalne szkoły, psychopatyczni nauczyciele, nieumyte akwarium i barwne osiedla napierdalają ze swoich dział, żeby podziurawić osobnika idącego, mniej lub bardziej, równym kursem.
Podziurawione osobniki docierają nad tereny lęgowe gdzie spotykają się z innymi podziurawionymi osobnikami płci przeciwnej i poszukując należnej im po ciężkim locie przyjemności, przy paru orgazmach, tworzą kolejny latający wrak. Co za absurd życia.


Wychodzę z oszczanego kibla i kieruję się do wyjścia ewakuacyjnego.

 Wyjście ewakuacyjne

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28